niedziela, 24 sierpnia 2014

Ognisko.

No w końcu piątek, myślałam leżąc w łóżku. Dzisiaj jutro będę mogła spać nawet do 12, jak mi tego brakowało..Która godzina? hm,7:00 równa, musze się ubierać i schodzić na dół, zaraz znowu mama będzie się darła..
W co ja się znowu ubiorę, a może zrobię wyjątek i zamiast spodni ubiorę spodenki? Słońce świeci, to czemu nie ;) Uśmiechnełam się głupio do okna..
**
Tak więc dzisiaj wyglądam tak : Krótkie czarne spodenki z wysokim stanem, koszulka na ramiączka biała, wsadzona do spodenek.Długi naszyjnik z wisiorkiem w kształcie klucza.Włosy spiełam w wysoki kucyk, grzywkę natapirowałam spinając do tyłu, oczy pomalowane tak jak zawsze tusz, kredka. Ale ja dużo gadam.
-Yuna! już jest 7:15, za 15 minut masz już być gotowa!-Schodzę mamo!-U nas jest tak zawsze wszyscy sąsiedzi słuchają naszych krzyków, może kiedyś się przyzwyczają, no nic zabieram torbę i biegnę na dół, by nie denerwować mamy.
Co dzisiaj na śniadanie?- zapytałam wchodząc do kuchni, rzuciłam torbą pod krzesło, a potem na nie usiadłam, a no tak kanapki z nutellą co by innego.. Mama nic mi nie odpowiedziała chyba się połapała że sama dostrzegłam co jest.. Musze je szybko zjeść mam 10 minut zaraz po mnie przyjdą.
-Dobra mamo, ja już nie dojem tego, mogę już odejść od stołu? - zapytałam
-Yuna, przecież Ty nic nie zjadłaś,zjedz chociaż jeszcze jedną.-odparła mama.
-Mamo, nie jestem głodna, prosze.-w ostatnim słowie dodałam cięższego tonu, żeby dotarło do niej że już nie chcę.- Dobrze idź..-To ja lece- krzykłam i uciekłam do przed pokoju, ubrałam szybko tenisówki i wyszłam przed dom.
- o! no popatrzmy.Punktualnie.-Zaśmiała się Mikado.-No tak jakoś wyszło, to co idziemy? - zaśmiałam się.
Jasne!- wszyscy odparli oprócz Luffiego, jego zachowanie było trochę dziwne, nawet na nmnie nie spojrzał, nawet się nie przywitał, zrobiłam coś źle?
Tooo idziemyy!-Krzykła Shiruś,zamahując ręką do przodu, wszyscy ruszyli.
To co dzisiaj robimy?-Padło pytanie z ust Eri.-Może pójdziemy nad rzekę, w końu jest piątek jutro nie ma szkoły.- zaśmiał się Zoro.-Wiesz co? -Zappytała Eri, zwracając się do Zoro, po czym objeła go ręką i dodała." No wiesz czasami jesteś jednak przydatny."
Nie wiem czy to było chamske czy też śmieszne, ale buchnełam śmechem z resztą jak wszyscy..Nawet Zoro, do którego te słowa były skierowane.
-Przyjdzie Ace, Luffy? - Zapytała Shiro.- Nie wiem, pewnie tak..-odpowiedział tak nijak.
Co mu się stało? Nawet boję się zapytać..
-Ej idą te laseczki,może zaprosimy je na nasz wieczór nad rzeczką? Zapytał Sanji.
Kto to jest? - szepnełam do Ucha Eri.-To jest Nami i Robin, dwie najbardziej popularne w szkole, wszyscy za nimi latają, nawet ten pojeb Sanji.- Ahaa..- odpowiedziałam
-Dajesz Sanji pokaż na co Cię stać- zaśmiał się Zoro.
Nadzwyczjajnie przeszedł na druga stronę kierując się do nich, myślałam że się nie odważy hm.Nie czekałiśmy na niego tylko poszlismy do przodu, miał nas dogonić, dziwne, bo zdążyliśmy dojść po samą szkołe.
- HEEEJ , CZEKAJCIE
Każdy z nas gwałtownie się odwrócił.
SANJI?!-krzyknął Zoro
DŁUŻEJ SIĘ NIE DAŁO?!- Dodała Eri.
No nie zgadniecie- Co się stało?- zapytałam
ZGODZIŁY SIĘ- wykrzyczał na całego dzisiaj o 17 będą nad jeziorkiem.
Chłopcy się ucieszyli za to po dziewczynach nie widziałam specjalnego zachwytu, dlatego sama też nie byłam zadowolona.
**
Siedzimy na ławce przed klasą czekając na matematykę. Luffy odezwał się do mnie dokładnie 2 razy od wczoraj.Z innymi rozmawia normalnie, no nadal nie wiem co jest grane, powoli zaczyna mnie to smucić ta cała sytuacja.
-Yuna o czym zaś myślisz?- Zapytałam Miki, która siedziała obok mnie.- o niczym i o wszystkim Miki.-odparlam.
Coś się stało? - Zapytała nas Shiro. - Nie nic, naprawdę. Dzięki że się martwicie.
Ej, Ej, Ej!! Oddawaj mi to,Luffy! Słuszysz oddaj mi to!- krzyczała Eri goniąc za Luffym jak opętana.Zapewne coś jej ukradł i teraz nie chce oddać, eeh tani podryw. Widze że dobrze się bawi, może nie powinnam się mieszac w to towarzystwo, najwidoczniej mu przeszkadzam, a tego sms-a dostałam, bo napisał go z grzeczności, żeby nie było, że tylko ja nie dostałam..
-Hej,Yuna!Mów co się stało przecież widzimy że zesmutniałaś od jakiegoś czasu- dopytywały sie ciągle Shiro i Miki.
Nic się nie stało.O! dzwoni dzwonek chodżmy na lekcje..
**
Już w domu.. lekcje mineły jak lekcje, nudne, nic ciekawego. Sytuacja z Luffym? nadal taka sama. bez sens.
Zastanawiam się czy iść na ognisko, tam będzie jeszcze gorzej, może zadzwonie do któreś z dziewczyn i odwołam się.
-Halo Eri/?
-Yuna?
-Tak , eee chciałam Ci powiedzieć byś przekazała innym że mnie dzisiaj nie będzie..
-Czemu co się stało?
-Przepraszam nie mogę,naprwde.
-O nie moja droga, ja sama sobie nie poradze z tymi laskam. Musisz iść rozumiesz?
-Alee.
-Idziesz i koniec za 20 minut masz być gotowa!
~~połączenie zostało zakończone~~
Chyba jednak nie mam wyboru.
Czas zleciał szybko.Właśnie czekam na Dziewczyny które mają po mnie przyjść.
-Yuuuuuuna!
Słysze jakieś krzyki z oddali, jeżeli się nie mylę jest to Shiro.No tak dobrze myślałam.
-No cześć Wam dziewczyny.-odparłam
To co idziemy? - zapytała Eri.
No tak- odpowiedziałam.
Rzeczka znajdowała się niedaleko mojego domu, jakieś 20/25 minut drogi.Wszyscy już czekali, siedzieli na ławeczkach z drewna które były ustawione w kółku wokół zrobionego ogniska,ogień był już odpalony, nie daleko znajdowała się kładka,prowadząca do rzeczki, można było z niej nawet sobie poskakać
Podeszłyśmy wszystkie i usiadłyśmy w czwórkę na jednej ławeczce przeznaczonej dla nas. Naprzeciwko nas siedział Luffy oczywiście obok tej Nami i Robin z drugiej strony zaś Sanji. Zoro za to siedział obok z Acem i Lawem.
- To co jak dziewczyny już przyszły to może idziemy się potopić w rzeczce-Zaśmiał się Luffy jak gdyby nic sie nie stało zwracając się do Nami i Robin. Chodzcie!- Złapał je za rece i wytargał do wody.
Wszyscy pobiegli za nim my tylko zostałyśmy.Jakoś żadna z nas nie miała ochoty pójść się ppluskać.
Oni dobrze się bawili z jakieś 20 minut.
Heej Shiro!!!
Usłyszałyśmy głos Ace'a znad rzeki.
Chodź tuu !!!-  nie przestawał..
Nigdzie nie idę- odparła mu Shiro, a on i tak miał gdzies co ona do niego mówi i dodał "bbo zaraz tam przyjdę!"
- Zlewaj go Shiroś, i tak nie przyjdzie oni są tylko tacy na japie,, - Zasmmiała się Eri.
Żebyś się nie zdziwiła- powiedziałam, widząc zbliżającego się Ace'a.
No kochane, porywam wam jedną, wziął Shiro na ramie i pobiegł w kierunku rzeki.Słychac było tylko jej krzyki typu " EEj nie puszczaj! , Zostaw mnie!, mam telefon w kieszeni!, Ace! Słyszysz puszczaj, ani mi się waż, Slyszysz Ace.!"
O coś ucichło coś czuję, że nasza koleżanka już jest cała mokra.
Noo więc zostałyśmy same -powiedziała Mikado.- No tak.- odpowiedziała Eri.
Dziewczyny no chodzcie tu- krzyczał zaś drugi, Law.
Nie!-odparłyśmy na równo, i tak się bardzo dobrze bawili poco im my.
Mikado chociaż Ty, inaczej przyjdę po Ciebie sama wiesz do czego sa zdolnni chłopacy tacy jak my , wskazał palcem na Shiro i Ace, którzy nawzajem się topili,jak słodko.
Mikado zerkała i na nas i na Lawa w kółko. - No idź już tam!- powiedziałam to na głos było widać ze na to właśnie czekała na nasza zgodę.
Nie będziecie złe jak was zostawię? - Nie, biegnij- dodała Eri.
Miki szybko wystartowała w jego stronę.
To chyba było nam pisane, rzekłam w stronę Eri. No tak zostałyśmy same, a tak w ogóle co się stało poomiędzy Tb a Luffym, wgl się do siebie nie odzywacie,czemu?
Wiesz sama nie wiem.Tak nagle przestał się do mnie odzywać..
Wiesz nie przejmuj się nim Yuna, czasami miewa takie numery..- powiedziała
Ale wiesz co? Boli mnie tylko to że do wszystkich jest miły, rozmawia z nimi, a mnie totalnie olewa no!.
Zobacz Tylko co się dzieje, zobacz jak dobrze się bawi z nimi.- odparłam, ledwo powstrzymałam łzy w oczach.
Spokojnie, Zoro tez w ogóle nie zwarza uwagi że tu sieedzę.- oznajmiła Eri.
Ale ja już nie mogę tak dłuzej wiesz co ja pójde do domu- wstałam szybko i pobieglam w strone uliczki która prowadzi do domu.
Czekaj!- Złapała mnie za ramie, i  zatrzymała- Co ? -zapytałam.
Pójde z Tobą, machneła rękoma i ruszyła ze mną.
Ej Czekajcie!- Usłszałyśmy głos Zoro.
Widzisz jednak wie że istniejesz.- Powiedziałam szybko póki jeszcze nie doszedł..
Zostań z nim ja sama dojdę.
-Al-le nie czekaj ide z Toba już powiedziałam.-odpowiedziala
-Nie Eri, ja dzwoniłam do mamy i ona zaraz tu będzie, wiesz zostań z nimi, ja wróce autem, pa!- Szybko odesżłam, tak wiem kijowa wymówka no ale co mogłam innego wymyślić.
Była już prawie 18, szłam powoli, jakbym walczyła ze sobą, nie chciałam opuścić w ogóle terytorium tej rzeczki..Dla mnie nie było tam miejsca no niestety,no!
Otarłam lekko łzy i przyśpieszyłam kroku, gdy nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu, po chwili drugą delikatnie chwytającą mnie za biodro.
Heeej-Te słowa.. wypowiedziane tak delikatnie. To był Luffy, to nie było przywitanie, odwrócił mnie do siebie, ja odwróciłam głowe nie patrząc mu w oczy zamknełam je.Nie chciał by zauważył mu smutek w oczach.
- Spójrz na mnie- Dodał po chwili gładząc mnie kciukiem palca po pod brudku, jego głos był taki cichy jak nigdy dotąd.
-Czego chcesz odemnie?!-Tylko tyle zdołałam się na odwagę wyktusić.
-Dlaczego idziesz do domu? - zzapytał jakby nagle czar sobie prysnął i wszystko wróciło do normalności.
-Dlaczego? Pytasz mnie dlaczego.? - Wtedy dopiero nabrałam odwagi by spojrzeć mu prosto w twarz. po czym dodałam podnosząc głos. - Cały dzisiejszy dzień traktowałeś mnie jak smiecia nawet się nie przywitałeś , a z innymi zachowywałeś się jakoś  normalnie, myślisz że tego nie zauważyłam, teraz tak samo, poco mam tam siedzieć , SAMA? ! . Wszystkie dziewczyny się dobrze bawią a ja się wpychać nie zamierzam rozumiesz? dlatego ide do domu.- Nigdy nie wypowiedziałam żadnych słow z takkimi emocjami, ręce chodziły mi jak zegarki, zdołaam przejść się trzy kroki do przodu i do tyłu z dziesięć razy.
Ej, uspokój się!-Ścisnął mnie dłońmi za ramiona i przyblizył.-zaraz Ci wszystko wytłumaczę.
Mówiąc do mnie czułam jego oddech na całej twarzy.
Od samego początku jak się pojawiłaś nie mogę przestać o Tobie myśleć rozumiesz? Tamtego dnia przed szkołą Ace miał racje opowiadałem mu o tobie jaka jesteś wspaniała nawet Cię nie znając do końca.
Wczoraj napisałem do Ciebie z nadzieją ze mi odpiszesz a Ty tak poprostu mnie zlałaś, stąd moje dzisiejsze zachowanie.- mówiąc to patrzył mi głęboko w oczy..Po tych słowach , nie widziałam co odpowiedzieć, patrzylam się na niego jak debil.. normalnie jakby zabrakło mi słow, totalnie się tego nie spodziewałam.
-Nie musisz mi nic na to odpowiadać, ale prosze Cię wróć tam ze mną, dla Ciebie tutaj przyszedłem, jak się dowiedziałem że idziesz od Eri, odrazu biegłem za Tobą.
Gdzieś po chwilowej ciszy ( tak znowu siedziałam cicho nie wiedząc co odpowiedzieć) Puścił mnie, zrobił krok do tyłu i dodał. - Wiesz nie chce Cię do niczego namawiać a Twoje milczenie mówi wszystko za siebie.
-Nie, poczekaj. Nagle dotarło do mnie co się dzieje wokół mnie. Stój.- Zatrzymał się, a ja podbiegłam do niego,złapałam go delikatnie za dłonie , a potem skierowałam wzrok w górę.- Wrócę z Tb, przepraszam za moje milczenie, ale nie wiedziałam co się dzieje, jak widac potrzebowałam chwili żeby sobie to w głowię poukładać.- Moją dłonią lekko przejechałam mu po twarzy, lekko się uśmiechnełam i dodałam. - To z sms-em jest też moja wina, pomyslałam coś co teraz nie ma najmiejszego znaczenia , chodźmy..!- oznajmiłam stanowczo.
Naszczęście dzięki mojemu poprzedniemu oporowi, mieliśmy parę kroków do rzeczki, po jakiś 5 minutach doszliśmy nad rzeczke.
-AA  Co Ty robisz ! Luuffy nie prosze nie!! Nie rób mi tego. - Złapał, i podniósłmnie przerzucając przez  ramię jak Ace zrobił  z Shiro, i biegł w stronę rzeki.
AAAA, UWAGA LECI PODWÓJNA BOMBA!- Tylko tyle zdołałam usłyszeć, bo w ułamku sekundy znalazłam się już pod wodą, w ubraniach w wszystkim, cała mokra!
**
Potem było już wspaniale, dziewczyny (Nami i Robin) poszły szybcciej do domu, chyba dałyśmy i z dziewczynami do zrozumienia że nie ma tu dla nich miejsca.. My natomiast wróciliśmy o 21, a do 20 kompaliśmy się w rzeczce.. potem rozpaliliśmy ognisko, gdzię choć trochę nassze ubrania się wysuszyły. Na jutro też już mamy plany, a teraz idę spać, bo jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona jak dzisiaj.Drrryn, telefon? Zapewnie sms od Luffiego. No tak miałam rację " Dziękuje Ci za dzisiejszy wieczór, Dobranoc"

2 komentarze:

  1. Suuper:D Tak przyjemnie się to czyta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami zastanawiam się czy mam cię wielbić czy kochać, ale to i tak tylko słowa, dziękuje ci że tak pięknie opisałaś wszystkie z nas, mianowicie mnie czyli Shiro no cóż zostało mi tylko dziękować i chce żebyś pisała dalej,ah i żeby było tak zawsze w sumie to na zawsze Siostrzyczko :D

    OdpowiedzUsuń