No w końcu piątek, myślałam leżąc w łóżku. Dzisiaj jutro będę mogła spać nawet do 12, jak mi tego brakowało..Która godzina? hm,7:00 równa, musze się ubierać i schodzić na dół, zaraz znowu mama będzie się darła..
W co ja się znowu ubiorę, a może zrobię wyjątek i zamiast spodni ubiorę spodenki? Słońce świeci, to czemu nie ;) Uśmiechnełam się głupio do okna..
**
Tak więc dzisiaj wyglądam tak : Krótkie czarne spodenki z wysokim stanem, koszulka na ramiączka biała, wsadzona do spodenek.Długi naszyjnik z wisiorkiem w kształcie klucza.Włosy spiełam w wysoki kucyk, grzywkę natapirowałam spinając do tyłu, oczy pomalowane tak jak zawsze tusz, kredka. Ale ja dużo gadam.
-Yuna! już jest 7:15, za 15 minut masz już być gotowa!-Schodzę mamo!-U nas jest tak zawsze wszyscy sąsiedzi słuchają naszych krzyków, może kiedyś się przyzwyczają, no nic zabieram torbę i biegnę na dół, by nie denerwować mamy.
Co dzisiaj na śniadanie?- zapytałam wchodząc do kuchni, rzuciłam torbą pod krzesło, a potem na nie usiadłam, a no tak kanapki z nutellą co by innego.. Mama nic mi nie odpowiedziała chyba się połapała że sama dostrzegłam co jest.. Musze je szybko zjeść mam 10 minut zaraz po mnie przyjdą.
-Dobra mamo, ja już nie dojem tego, mogę już odejść od stołu? - zapytałam
-Yuna, przecież Ty nic nie zjadłaś,zjedz chociaż jeszcze jedną.-odparła mama.
-Mamo, nie jestem głodna, prosze.-w ostatnim słowie dodałam cięższego tonu, żeby dotarło do niej że już nie chcę.- Dobrze idź..-To ja lece- krzykłam i uciekłam do przed pokoju, ubrałam szybko tenisówki i wyszłam przed dom.
- o! no popatrzmy.Punktualnie.-Zaśmiała się Mikado.-No tak jakoś wyszło, to co idziemy? - zaśmiałam się.
Jasne!- wszyscy odparli oprócz Luffiego, jego zachowanie było trochę dziwne, nawet na nmnie nie spojrzał, nawet się nie przywitał, zrobiłam coś źle?
Tooo idziemyy!-Krzykła Shiruś,zamahując ręką do przodu, wszyscy ruszyli.
To co dzisiaj robimy?-Padło pytanie z ust Eri.-Może pójdziemy nad rzekę, w końu jest piątek jutro nie ma szkoły.- zaśmiał się Zoro.-Wiesz co? -Zappytała Eri, zwracając się do Zoro, po czym objeła go ręką i dodała." No wiesz czasami jesteś jednak przydatny."
Nie wiem czy to było chamske czy też śmieszne, ale buchnełam śmechem z resztą jak wszyscy..Nawet Zoro, do którego te słowa były skierowane.
-Przyjdzie Ace, Luffy? - Zapytała Shiro.- Nie wiem, pewnie tak..-odpowiedział tak nijak.
Co mu się stało? Nawet boję się zapytać..
-Ej idą te laseczki,może zaprosimy je na nasz wieczór nad rzeczką? Zapytał Sanji.
Kto to jest? - szepnełam do Ucha Eri.-To jest Nami i Robin, dwie najbardziej popularne w szkole, wszyscy za nimi latają, nawet ten pojeb Sanji.- Ahaa..- odpowiedziałam
-Dajesz Sanji pokaż na co Cię stać- zaśmiał się Zoro.
Nadzwyczjajnie przeszedł na druga stronę kierując się do nich, myślałam że się nie odważy hm.Nie czekałiśmy na niego tylko poszlismy do przodu, miał nas dogonić, dziwne, bo zdążyliśmy dojść po samą szkołe.
- HEEEJ , CZEKAJCIE
Każdy z nas gwałtownie się odwrócił.
SANJI?!-krzyknął Zoro
DŁUŻEJ SIĘ NIE DAŁO?!- Dodała Eri.
No nie zgadniecie- Co się stało?- zapytałam
ZGODZIŁY SIĘ- wykrzyczał na całego dzisiaj o 17 będą nad jeziorkiem.
Chłopcy się ucieszyli za to po dziewczynach nie widziałam specjalnego zachwytu, dlatego sama też nie byłam zadowolona.
**
Siedzimy na ławce przed klasą czekając na matematykę. Luffy odezwał się do mnie dokładnie 2 razy od wczoraj.Z innymi rozmawia normalnie, no nadal nie wiem co jest grane, powoli zaczyna mnie to smucić ta cała sytuacja.
-Yuna o czym zaś myślisz?- Zapytałam Miki, która siedziała obok mnie.- o niczym i o wszystkim Miki.-odparlam.
Coś się stało? - Zapytała nas Shiro. - Nie nic, naprawdę. Dzięki że się martwicie.
Ej, Ej, Ej!! Oddawaj mi to,Luffy! Słuszysz oddaj mi to!- krzyczała Eri goniąc za Luffym jak opętana.Zapewne coś jej ukradł i teraz nie chce oddać, eeh tani podryw. Widze że dobrze się bawi, może nie powinnam się mieszac w to towarzystwo, najwidoczniej mu przeszkadzam, a tego sms-a dostałam, bo napisał go z grzeczności, żeby nie było, że tylko ja nie dostałam..
-Hej,Yuna!Mów co się stało przecież widzimy że zesmutniałaś od jakiegoś czasu- dopytywały sie ciągle Shiro i Miki.
Nic się nie stało.O! dzwoni dzwonek chodżmy na lekcje..
**
Już w domu.. lekcje mineły jak lekcje, nudne, nic ciekawego. Sytuacja z Luffym? nadal taka sama. bez sens.
Zastanawiam się czy iść na ognisko, tam będzie jeszcze gorzej, może zadzwonie do któreś z dziewczyn i odwołam się.
-Halo Eri/?
-Yuna?
-Tak , eee chciałam Ci powiedzieć byś przekazała innym że mnie dzisiaj nie będzie..
-Czemu co się stało?
-Przepraszam nie mogę,naprwde.
-O nie moja droga, ja sama sobie nie poradze z tymi laskam. Musisz iść rozumiesz?
-Alee.
-Idziesz i koniec za 20 minut masz być gotowa!
~~połączenie zostało zakończone~~
Chyba jednak nie mam wyboru.
Czas zleciał szybko.Właśnie czekam na Dziewczyny które mają po mnie przyjść.
-Yuuuuuuna!
Słysze jakieś krzyki z oddali, jeżeli się nie mylę jest to Shiro.No tak dobrze myślałam.
-No cześć Wam dziewczyny.-odparłam
To co idziemy? - zapytała Eri.
No tak- odpowiedziałam.
Rzeczka znajdowała się niedaleko mojego domu, jakieś 20/25 minut drogi.Wszyscy już czekali, siedzieli na ławeczkach z drewna które były ustawione w kółku wokół zrobionego ogniska,ogień był już odpalony, nie daleko znajdowała się kładka,prowadząca do rzeczki, można było z niej nawet sobie poskakać
Podeszłyśmy wszystkie i usiadłyśmy w czwórkę na jednej ławeczce przeznaczonej dla nas. Naprzeciwko nas siedział Luffy oczywiście obok tej Nami i Robin z drugiej strony zaś Sanji. Zoro za to siedział obok z Acem i Lawem.
- To co jak dziewczyny już przyszły to może idziemy się potopić w rzeczce-Zaśmiał się Luffy jak gdyby nic sie nie stało zwracając się do Nami i Robin. Chodzcie!- Złapał je za rece i wytargał do wody.
Wszyscy pobiegli za nim my tylko zostałyśmy.Jakoś żadna z nas nie miała ochoty pójść się ppluskać.
Oni dobrze się bawili z jakieś 20 minut.
Heej Shiro!!!
Usłyszałyśmy głos Ace'a znad rzeki.
Chodź tuu !!!- nie przestawał..
Nigdzie nie idę- odparła mu Shiro, a on i tak miał gdzies co ona do niego mówi i dodał "bbo zaraz tam przyjdę!"
- Zlewaj go Shiroś, i tak nie przyjdzie oni są tylko tacy na japie,, - Zasmmiała się Eri.
Żebyś się nie zdziwiła- powiedziałam, widząc zbliżającego się Ace'a.
No kochane, porywam wam jedną, wziął Shiro na ramie i pobiegł w kierunku rzeki.Słychac było tylko jej krzyki typu " EEj nie puszczaj! , Zostaw mnie!, mam telefon w kieszeni!, Ace! Słyszysz puszczaj, ani mi się waż, Slyszysz Ace.!"
O coś ucichło coś czuję, że nasza koleżanka już jest cała mokra.
Noo więc zostałyśmy same -powiedziała Mikado.- No tak.- odpowiedziała Eri.
Dziewczyny no chodzcie tu- krzyczał zaś drugi, Law.
Nie!-odparłyśmy na równo, i tak się bardzo dobrze bawili poco im my.
Mikado chociaż Ty, inaczej przyjdę po Ciebie sama wiesz do czego sa zdolnni chłopacy tacy jak my , wskazał palcem na Shiro i Ace, którzy nawzajem się topili,jak słodko.
Mikado zerkała i na nas i na Lawa w kółko. - No idź już tam!- powiedziałam to na głos było widać ze na to właśnie czekała na nasza zgodę.
Nie będziecie złe jak was zostawię? - Nie, biegnij- dodała Eri.
Miki szybko wystartowała w jego stronę.
To chyba było nam pisane, rzekłam w stronę Eri. No tak zostałyśmy same, a tak w ogóle co się stało poomiędzy Tb a Luffym, wgl się do siebie nie odzywacie,czemu?
Wiesz sama nie wiem.Tak nagle przestał się do mnie odzywać..
Wiesz nie przejmuj się nim Yuna, czasami miewa takie numery..- powiedziała
Ale wiesz co? Boli mnie tylko to że do wszystkich jest miły, rozmawia z nimi, a mnie totalnie olewa no!.
Zobacz Tylko co się dzieje, zobacz jak dobrze się bawi z nimi.- odparłam, ledwo powstrzymałam łzy w oczach.
Spokojnie, Zoro tez w ogóle nie zwarza uwagi że tu sieedzę.- oznajmiła Eri.
Ale ja już nie mogę tak dłuzej wiesz co ja pójde do domu- wstałam szybko i pobieglam w strone uliczki która prowadzi do domu.
Czekaj!- Złapała mnie za ramie, i zatrzymała- Co ? -zapytałam.
Pójde z Tobą, machneła rękoma i ruszyła ze mną.
Ej Czekajcie!- Usłszałyśmy głos Zoro.
Widzisz jednak wie że istniejesz.- Powiedziałam szybko póki jeszcze nie doszedł..
Zostań z nim ja sama dojdę.
-Al-le nie czekaj ide z Toba już powiedziałam.-odpowiedziala
-Nie Eri, ja dzwoniłam do mamy i ona zaraz tu będzie, wiesz zostań z nimi, ja wróce autem, pa!- Szybko odesżłam, tak wiem kijowa wymówka no ale co mogłam innego wymyślić.
Była już prawie 18, szłam powoli, jakbym walczyła ze sobą, nie chciałam opuścić w ogóle terytorium tej rzeczki..Dla mnie nie było tam miejsca no niestety,no!
Otarłam lekko łzy i przyśpieszyłam kroku, gdy nagle poczułam dłoń na swoim ramieniu, po chwili drugą delikatnie chwytającą mnie za biodro.
Heeej-Te słowa.. wypowiedziane tak delikatnie. To był Luffy, to nie było przywitanie, odwrócił mnie do siebie, ja odwróciłam głowe nie patrząc mu w oczy zamknełam je.Nie chciał by zauważył mu smutek w oczach.
- Spójrz na mnie- Dodał po chwili gładząc mnie kciukiem palca po pod brudku, jego głos był taki cichy jak nigdy dotąd.
-Czego chcesz odemnie?!-Tylko tyle zdołałam się na odwagę wyktusić.
-Dlaczego idziesz do domu? - zzapytał jakby nagle czar sobie prysnął i wszystko wróciło do normalności.
-Dlaczego? Pytasz mnie dlaczego.? - Wtedy dopiero nabrałam odwagi by spojrzeć mu prosto w twarz. po czym dodałam podnosząc głos. - Cały dzisiejszy dzień traktowałeś mnie jak smiecia nawet się nie przywitałeś , a z innymi zachowywałeś się jakoś normalnie, myślisz że tego nie zauważyłam, teraz tak samo, poco mam tam siedzieć , SAMA? ! . Wszystkie dziewczyny się dobrze bawią a ja się wpychać nie zamierzam rozumiesz? dlatego ide do domu.- Nigdy nie wypowiedziałam żadnych słow z takkimi emocjami, ręce chodziły mi jak zegarki, zdołaam przejść się trzy kroki do przodu i do tyłu z dziesięć razy.
Ej, uspokój się!-Ścisnął mnie dłońmi za ramiona i przyblizył.-zaraz Ci wszystko wytłumaczę.
Mówiąc do mnie czułam jego oddech na całej twarzy.
Od samego początku jak się pojawiłaś nie mogę przestać o Tobie myśleć rozumiesz? Tamtego dnia przed szkołą Ace miał racje opowiadałem mu o tobie jaka jesteś wspaniała nawet Cię nie znając do końca.
Wczoraj napisałem do Ciebie z nadzieją ze mi odpiszesz a Ty tak poprostu mnie zlałaś, stąd moje dzisiejsze zachowanie.- mówiąc to patrzył mi głęboko w oczy..Po tych słowach , nie widziałam co odpowiedzieć, patrzylam się na niego jak debil.. normalnie jakby zabrakło mi słow, totalnie się tego nie spodziewałam.
-Nie musisz mi nic na to odpowiadać, ale prosze Cię wróć tam ze mną, dla Ciebie tutaj przyszedłem, jak się dowiedziałem że idziesz od Eri, odrazu biegłem za Tobą.
Gdzieś po chwilowej ciszy ( tak znowu siedziałam cicho nie wiedząc co odpowiedzieć) Puścił mnie, zrobił krok do tyłu i dodał. - Wiesz nie chce Cię do niczego namawiać a Twoje milczenie mówi wszystko za siebie.
-Nie, poczekaj. Nagle dotarło do mnie co się dzieje wokół mnie. Stój.- Zatrzymał się, a ja podbiegłam do niego,złapałam go delikatnie za dłonie , a potem skierowałam wzrok w górę.- Wrócę z Tb, przepraszam za moje milczenie, ale nie wiedziałam co się dzieje, jak widac potrzebowałam chwili żeby sobie to w głowię poukładać.- Moją dłonią lekko przejechałam mu po twarzy, lekko się uśmiechnełam i dodałam. - To z sms-em jest też moja wina, pomyslałam coś co teraz nie ma najmiejszego znaczenia , chodźmy..!- oznajmiłam stanowczo.
Naszczęście dzięki mojemu poprzedniemu oporowi, mieliśmy parę kroków do rzeczki, po jakiś 5 minutach doszliśmy nad rzeczke.
-AA Co Ty robisz ! Luuffy nie prosze nie!! Nie rób mi tego. - Złapał, i podniósłmnie przerzucając przez ramię jak Ace zrobił z Shiro, i biegł w stronę rzeki.
AAAA, UWAGA LECI PODWÓJNA BOMBA!- Tylko tyle zdołałam usłyszeć, bo w ułamku sekundy znalazłam się już pod wodą, w ubraniach w wszystkim, cała mokra!
**
Potem było już wspaniale, dziewczyny (Nami i Robin) poszły szybcciej do domu, chyba dałyśmy i z dziewczynami do zrozumienia że nie ma tu dla nich miejsca.. My natomiast wróciliśmy o 21, a do 20 kompaliśmy się w rzeczce.. potem rozpaliliśmy ognisko, gdzię choć trochę nassze ubrania się wysuszyły. Na jutro też już mamy plany, a teraz idę spać, bo jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona jak dzisiaj.Drrryn, telefon? Zapewnie sms od Luffiego. No tak miałam rację " Dziękuje Ci za dzisiejszy wieczór, Dobranoc"
niedziela, 24 sierpnia 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
Kolejna osoba w naszej paczce?
Jejuu, tak dobrze mi się spało..Dlaczego noc zawsze mija w ułamku sekundy, też macie takie odczucie?
Yuna!! Zejdź na dół na śniadanie, zrobiłam Ci herbatę, zaraz ostygnie.-Ahh, ten głos mamy z rana czasami jest przerażający..
Idę!-odparłam krzycząc na cały dom.
Szybko ubrałam jasne spodnie idealnie przylegające do moich nóg, w tym samym kolorze koszule, na nią wsunęłam czarny sweterek wystawiając kołmierzyk, tak lubię tak chodzić ubrana.Włosy szybko poczesałam i ułożyłam je do przodu.Zabrałam torbę przełożyłam na jedno ramię i wyszłam z pokoju.
-Ostatnio coraz dłużej zajmuje Ci to szykowanie się do szkoły- oznajmiła mi mama.W dodatku jeszcze swoim "wszystkowiedzącym głosem".
- No mamo, nie dziw się. Jak to mówicie młodzież dorasta.-odpowiedziałam jej odrazu.Chwilę potem dodałam.- Właśnie, dzisiaj bądź pod telefonem, będę do Ciebie dzwonić, bo po szkole przyjaciele zaproponowali mi zwiedzanie naszej dzielnicy.Dobra?- Tylko wiesz, uważaj na siebie, a teraz dojedz do końca swoje śniadanie.- Tak jest mamo..
**
Po zjedzeniu śniadania, przypomniało mi się, że jeszcze się nawet nie pomalowałam, nie wyjdę do szkoły bez makijażu.Szybko pobiegłam do pokoju, póki mama była jeszcze w łazience.
W pokoju mam swoją toaletkę, więc mogłam się spokojnie pomalować..
Drryn,dryyn., Telefon? Kto może do mnie dzwonić o tej godzinie? -Halo? ...-zapytałam cholernie zdziwiona..
-Yuna, Tu Eri, złaź szybko czekamy na Ciebie..- Eri? Co wy.. ja miałam jechać z mamą.-odparłam, ale oni nie chcieli mnie słuchać. - Coś Ty. Tutaj chodzimy sami do szkoły masz 5 minut.
Pomalowałam się tyle ile zdążyłam czyli tylko tusz i kredką do oczu kontury, które podkreślały moje niebieskie oczy. Przejechałam wzrokiem mój pokój, żeby miedzy innymi był tam trochę porządek, bo mama zawsze się o wszystko czepia.Wyszłam.
-Mamo ja już idę znajomi po mnie przyszli, wolę iść z nimi- krzyczałam biegnąc ze schodów omało się nie wywaliłam.-Dobrze, tak żebyście tylko doszli do tej szkoły.-Odparła, po czym zabrała do rąk talerz z kanapkami i usiadła do stołu, spojrzała na mnie i dodała ; Zrozumiano?. -Tak mamo..
Szybko pobiegłam do pookoju ubrałam buty, wsunełam kurtę ze skóry czarną i wybiegłam, do moich przyjaciół. Ohayo!!-Krzyknełam zbiegając ze schodków przy domu, wszyscy oparli witając się ze mną.
- To idziemy tak? - Zapytałam chwytając uchwyty torby i ruszyłam do przodu nie zważając w ogóle na ich odpowiedź.
-Tak, a dłuzej się nie dało? - poczułam jak klepnął mnie po głowie Luffy, a tak w ogóle dzisiaj poznasz mojego brata.Ma przyjść pod szkole i razem z nami oprowadzić Cię po dzielnicy.- o naprawde? Cieszę się, że w końcu się poznamy.
-Tylko pamiętaj, że Ace należy do Shiro-ktoś szepnął mi do ucha z prawej strony.Była to Eri,
z jednej strony nie wiedziałam o co jej chodziło, dopiero po chwili ogarnęłam co do mnie powiedziała.
Yunaa, siostro!-Krzykła Shiro z samego tyłu. Było nas tak dużo, że każdy musiał do siebie wrzeszczeć, żeby cokolwiek usłyszeć..- Tak Shiruś?-odparłam, dziwiąc się co odemnie chce..
Ona przepychając wszystkich próbując dojść do mnie zaczęła mówić: Bo wiesz ja chciałam Cię bardziej poznać no i wiesz..czym się interesujesz?-Zapytała, gdy w końcu wybrzdąkała te słowa z siebie, odczułam ulgę. Bałam się, że palnie coś gorszego.
Zaczełam zbierać słowa do odpowiedzi- emm,no wiesz..- Gdy przerwała nam Mikado.
-Shiro daj spokój, na takie pytania jest jeszcze dużo czasu..- Mikado zawsze musisz się wtrącać, no ale może masz racje..
Wiecie co? poszedł bym spać.. - odezwał się z nikąd Zoro...- Hhaha, ale jesteś śmieszny.-Odparła Eri, w dodatku uderzyła go w głowę tak,że aż rozwaliła mu fryzure..- Eri..wiesz jak się starałem to ułożyć? -Żeby nie było widać jaki to jesteś zawsze zaspany to wstawiasz włosy na żelu, żeby dodawały Ci tej zajebistości? - na końcu tej wypowiedzi odpłynełam myślami, oni dyskutowali dalej jak zawsze potrafią to robić godzinami. I teraz też tak było gadali i gadali o jednnym aż do samej szkoły.. Idąc chodnikiem do szkoły wszyscy mieli w nas wlepione oczy, nie wiem nawet czy patrzyli na mnie czy na nas wszystkich.. Chociaż z drugiej strony szło nas siedmiu no to się nie dziwię..
-Co teraz mamy- Zapytał Zoro, Znam go jednen pełny dzień i już wiem, że zawsze jest zaspany nieogarnięty i stawia włosy na żelu by być zajebistym..
-Biologię tłumoku..- Odpowiedziała mu Eri, znowu waląc go po łepie.. Lubi go bić, jak widać.
hej hej hej Panowie stać, pierwszeństwo mają Panie, nie wiecie? - Hm jak myślicie kto to powiedział? Nasz gentelmen Sanji.Otwórzył drzwi i trzymał czekając, aż każda wejdzie, najśmieszniejsze jest to,że odrazu je zamknął ppo naszym wejściu hamsko, nie wpuszczając chłopaków..
Za 3 minuty mamy dzwonek, radzę nam się pośmieszyć-Aaaj, Mikado nie mogła byś się choć raz spóźnić?- zapytał Luffy.- Dobrze wiecie(zwracała się do wszystkich)że jesteśmy w ostatniej klasie, nie możemy sobie pozwalać na to co było wcześniej!-Krzykneła, chyba dlatego by bardziej nam to wbić do rozumu.- No okej okej-odparł Luffy.. udawającym smutnym głosem, opuścił głowę co nie znaczy, że nie było widać jego ukrytego uśmieszku na twarzy..
Hhahaah, nagle zaczełam się śmiać, nie wiem czemu, ale bardzo mnie rozmieszył.-Z czego się śmiejesz Yuna. Chodźmy do klasy.Szybko.-odparła Mikado nie domyślając się niczego złapała mnie i Luffiego za plecy i lekko popchneła do przodu..
Ledwo powstrzymując się od śmiechu odparłam.."- no przepraszam , przepraszam.." opuściłam głowię w dół, by nie zauważyła że się śmieję nadal.
**
Mineły już cztery lekcje, było nudno jak zawsze, ale można się było czegoś nauczyć..
Siedzieliśmy wszyscy czekając na lekcję wychowania fizycznego, już dawno po dzwonku, ale oczywiście trener się spóźnia..
-No kiedy on przyjdzie..nie chce mi się tu siedzieć.-Odezwał się Zoro, jak zawsze zżenowany..
-Zawsze się spóźnia? Zapytałam.
-Zawsze.-odparła Mikado, mrużąc oczy..
-No, ale da się przyzwyczaić, odezwała się Eri..
No!! Chodzcie dzieci, przepraszam że się spóźniłem, ale zatrzymały mnie sprawy w sekretariacie..
Ruszyliśmy wszyscy za nim bez entuzjazmu, każdy pragnął tylko końca lekcji..
**
Nigdy nie spotałam tak weczerpującego nauczyciela, nigdy!- Co zaś tam narzekasz-Zapytał Luffy.Obejmując mnie jedną ręką i przyciskąjąc bardziej do siebie.
-Nie nie, tak tylko mrucze sobie pod nosem- Luffy krótko się zaśmiał, mocno przycisnął mnie do siebie i pobiegł na pole, gdzie czekały dwie osoby.
Nie rozumiem czemu nie czekał i nie poszedł z nami, tylko wybiegł d niego jak najszybciej, nie wiem.
Wyszliśmy zaraz po nim ze szkoły, na nasz widok cała trójka sie odwróciła i spoglądała na nas..
Aceee!! braciszku!-Zaczeła się drzeć Shiro i biegła w jego stronę, rozkładając ręce i się na niego rzuciła mocno go ściskając on odwzajemnił uścisk podniósł ją w góre tak że nie dotykała ziemi-Tak dawno Cię nie widziałam..! - Shiro? cześć! Jak się masz- Zapytał Ace puszczając ja na ziemie.
- a no dobrze leci , wyzdrowiałam w końcu..-odparła.
Acee..- Nagle Luffy zaczął mówić drapiąc się po głowię.-Eem, To jest Yuna.Pamiętasz? - Ta dziewczyna o której mi opowiadałeś?
Wszyscy się uciszyli, mi automatycznie znowu oczy zrobiły się jak u chomika( dp.AUT.:. Tak Doniu śmiej się.) Opowiadał mu o mnie, ale co mówił? czemu?
- Znaczy wiesz- Ciągnął dalej Ace zakłopotanym głosem, wiedząc że właśnie wkopał brata..
-poznajcie się odparł zwyczajnie Luffy.
-Cześć, Yuna. Miło mi - mi również. odpowiedziałam, wyciągając do niego dłoń, bo to z reguły dziewczyny powinny pierwsze.
A właśnie zapomniałem, To jest Law, mój znajomy z klasy, pamiętacie miałem wam go przedstawić ale nigdy nie było czasu.- odparł Ace.
- O, miło nam odpowiedziała Miki, a inni przytakneli..
Więc co robimy? - Zapytała Shiro. - idziemy co nie? pokazać naszej nowej przyjaciółce nasze klimaty, zasmiała się Eri.
-Więc chodźmy, odpowiedziała.
**
Poznałam dużo ładnych miejsc, zauważyłam także, że Law,ten którego poznałyśmy startuje do naszej Mikado, cały czas szli razem i gadali, śmiali się. W ogóle zero kontaktu z nami, nie tylko ja to pewnie zauważyłam.W sumie nie ona jedna nas olała, Shiro również..było tylko cały czas Ace,Ace,Ace.. i to nawet z wzajemnością, albo może to tylko roi się w mojej głowie, może oni sobie tylko gadali? a nie wiem. Czas pokaże , co to będzie. Bardzo mi się tu podoba.. Nigdy nie spotkałam takich osób jak oni, oni są wspaniali. Każdy na swój sposób..
Jeju, jest 23, do domu wrócilam o 20 zjadłam kolację, pogadałam z mamą, umyłam się , przygotowałam się do szkoły, na koniec walnełam się na moję ukochane łóżku.. czas tak szybko zleciał, że nie zauważyłam, że jest już tak późno..
dryn..- Co to? Telefon.. o tej godzinie? o ktoś napisał, ciekawe kto mógł by to zrobić o tej godzi..- Luffy?! Coś się musiało stać.. -Szybko weszłam w wiadomość, bałam się najgorszego. " Dobranoc Yuna." Przytkało mnie, w jakim celu to napisał? Niee, głupio myślę, zapewnie wszystkim z nas rozsyła to na dobranoc.Ustawiłam budzik i nawet nie wiem kiedy zasnełam.
Yuna!! Zejdź na dół na śniadanie, zrobiłam Ci herbatę, zaraz ostygnie.-Ahh, ten głos mamy z rana czasami jest przerażający..
Idę!-odparłam krzycząc na cały dom.
Szybko ubrałam jasne spodnie idealnie przylegające do moich nóg, w tym samym kolorze koszule, na nią wsunęłam czarny sweterek wystawiając kołmierzyk, tak lubię tak chodzić ubrana.Włosy szybko poczesałam i ułożyłam je do przodu.Zabrałam torbę przełożyłam na jedno ramię i wyszłam z pokoju.
-Ostatnio coraz dłużej zajmuje Ci to szykowanie się do szkoły- oznajmiła mi mama.W dodatku jeszcze swoim "wszystkowiedzącym głosem".
- No mamo, nie dziw się. Jak to mówicie młodzież dorasta.-odpowiedziałam jej odrazu.Chwilę potem dodałam.- Właśnie, dzisiaj bądź pod telefonem, będę do Ciebie dzwonić, bo po szkole przyjaciele zaproponowali mi zwiedzanie naszej dzielnicy.Dobra?- Tylko wiesz, uważaj na siebie, a teraz dojedz do końca swoje śniadanie.- Tak jest mamo..
**
Po zjedzeniu śniadania, przypomniało mi się, że jeszcze się nawet nie pomalowałam, nie wyjdę do szkoły bez makijażu.Szybko pobiegłam do pokoju, póki mama była jeszcze w łazience.
W pokoju mam swoją toaletkę, więc mogłam się spokojnie pomalować..
Drryn,dryyn., Telefon? Kto może do mnie dzwonić o tej godzinie? -Halo? ...-zapytałam cholernie zdziwiona..
-Yuna, Tu Eri, złaź szybko czekamy na Ciebie..- Eri? Co wy.. ja miałam jechać z mamą.-odparłam, ale oni nie chcieli mnie słuchać. - Coś Ty. Tutaj chodzimy sami do szkoły masz 5 minut.
Pomalowałam się tyle ile zdążyłam czyli tylko tusz i kredką do oczu kontury, które podkreślały moje niebieskie oczy. Przejechałam wzrokiem mój pokój, żeby miedzy innymi był tam trochę porządek, bo mama zawsze się o wszystko czepia.Wyszłam.
-Mamo ja już idę znajomi po mnie przyszli, wolę iść z nimi- krzyczałam biegnąc ze schodów omało się nie wywaliłam.-Dobrze, tak żebyście tylko doszli do tej szkoły.-Odparła, po czym zabrała do rąk talerz z kanapkami i usiadła do stołu, spojrzała na mnie i dodała ; Zrozumiano?. -Tak mamo..
Szybko pobiegłam do pookoju ubrałam buty, wsunełam kurtę ze skóry czarną i wybiegłam, do moich przyjaciół. Ohayo!!-Krzyknełam zbiegając ze schodków przy domu, wszyscy oparli witając się ze mną.
- To idziemy tak? - Zapytałam chwytając uchwyty torby i ruszyłam do przodu nie zważając w ogóle na ich odpowiedź.
-Tak, a dłuzej się nie dało? - poczułam jak klepnął mnie po głowie Luffy, a tak w ogóle dzisiaj poznasz mojego brata.Ma przyjść pod szkole i razem z nami oprowadzić Cię po dzielnicy.- o naprawde? Cieszę się, że w końcu się poznamy.
-Tylko pamiętaj, że Ace należy do Shiro-ktoś szepnął mi do ucha z prawej strony.Była to Eri,
z jednej strony nie wiedziałam o co jej chodziło, dopiero po chwili ogarnęłam co do mnie powiedziała.
Yunaa, siostro!-Krzykła Shiro z samego tyłu. Było nas tak dużo, że każdy musiał do siebie wrzeszczeć, żeby cokolwiek usłyszeć..- Tak Shiruś?-odparłam, dziwiąc się co odemnie chce..
Ona przepychając wszystkich próbując dojść do mnie zaczęła mówić: Bo wiesz ja chciałam Cię bardziej poznać no i wiesz..czym się interesujesz?-Zapytała, gdy w końcu wybrzdąkała te słowa z siebie, odczułam ulgę. Bałam się, że palnie coś gorszego.
Zaczełam zbierać słowa do odpowiedzi- emm,no wiesz..- Gdy przerwała nam Mikado.
-Shiro daj spokój, na takie pytania jest jeszcze dużo czasu..- Mikado zawsze musisz się wtrącać, no ale może masz racje..
Wiecie co? poszedł bym spać.. - odezwał się z nikąd Zoro...- Hhaha, ale jesteś śmieszny.-Odparła Eri, w dodatku uderzyła go w głowę tak,że aż rozwaliła mu fryzure..- Eri..wiesz jak się starałem to ułożyć? -Żeby nie było widać jaki to jesteś zawsze zaspany to wstawiasz włosy na żelu, żeby dodawały Ci tej zajebistości? - na końcu tej wypowiedzi odpłynełam myślami, oni dyskutowali dalej jak zawsze potrafią to robić godzinami. I teraz też tak było gadali i gadali o jednnym aż do samej szkoły.. Idąc chodnikiem do szkoły wszyscy mieli w nas wlepione oczy, nie wiem nawet czy patrzyli na mnie czy na nas wszystkich.. Chociaż z drugiej strony szło nas siedmiu no to się nie dziwię..
-Co teraz mamy- Zapytał Zoro, Znam go jednen pełny dzień i już wiem, że zawsze jest zaspany nieogarnięty i stawia włosy na żelu by być zajebistym..
-Biologię tłumoku..- Odpowiedziała mu Eri, znowu waląc go po łepie.. Lubi go bić, jak widać.
hej hej hej Panowie stać, pierwszeństwo mają Panie, nie wiecie? - Hm jak myślicie kto to powiedział? Nasz gentelmen Sanji.Otwórzył drzwi i trzymał czekając, aż każda wejdzie, najśmieszniejsze jest to,że odrazu je zamknął ppo naszym wejściu hamsko, nie wpuszczając chłopaków..
Za 3 minuty mamy dzwonek, radzę nam się pośmieszyć-Aaaj, Mikado nie mogła byś się choć raz spóźnić?- zapytał Luffy.- Dobrze wiecie(zwracała się do wszystkich)że jesteśmy w ostatniej klasie, nie możemy sobie pozwalać na to co było wcześniej!-Krzykneła, chyba dlatego by bardziej nam to wbić do rozumu.- No okej okej-odparł Luffy.. udawającym smutnym głosem, opuścił głowę co nie znaczy, że nie było widać jego ukrytego uśmieszku na twarzy..
Hhahaah, nagle zaczełam się śmiać, nie wiem czemu, ale bardzo mnie rozmieszył.-Z czego się śmiejesz Yuna. Chodźmy do klasy.Szybko.-odparła Mikado nie domyślając się niczego złapała mnie i Luffiego za plecy i lekko popchneła do przodu..
Ledwo powstrzymując się od śmiechu odparłam.."- no przepraszam , przepraszam.." opuściłam głowię w dół, by nie zauważyła że się śmieję nadal.
**
Mineły już cztery lekcje, było nudno jak zawsze, ale można się było czegoś nauczyć..
Siedzieliśmy wszyscy czekając na lekcję wychowania fizycznego, już dawno po dzwonku, ale oczywiście trener się spóźnia..
-No kiedy on przyjdzie..nie chce mi się tu siedzieć.-Odezwał się Zoro, jak zawsze zżenowany..
-Zawsze się spóźnia? Zapytałam.
-Zawsze.-odparła Mikado, mrużąc oczy..
-No, ale da się przyzwyczaić, odezwała się Eri..
No!! Chodzcie dzieci, przepraszam że się spóźniłem, ale zatrzymały mnie sprawy w sekretariacie..
Ruszyliśmy wszyscy za nim bez entuzjazmu, każdy pragnął tylko końca lekcji..
**
Nigdy nie spotałam tak weczerpującego nauczyciela, nigdy!- Co zaś tam narzekasz-Zapytał Luffy.Obejmując mnie jedną ręką i przyciskąjąc bardziej do siebie.
-Nie nie, tak tylko mrucze sobie pod nosem- Luffy krótko się zaśmiał, mocno przycisnął mnie do siebie i pobiegł na pole, gdzie czekały dwie osoby.
Nie rozumiem czemu nie czekał i nie poszedł z nami, tylko wybiegł d niego jak najszybciej, nie wiem.
Wyszliśmy zaraz po nim ze szkoły, na nasz widok cała trójka sie odwróciła i spoglądała na nas..
Aceee!! braciszku!-Zaczeła się drzeć Shiro i biegła w jego stronę, rozkładając ręce i się na niego rzuciła mocno go ściskając on odwzajemnił uścisk podniósł ją w góre tak że nie dotykała ziemi-Tak dawno Cię nie widziałam..! - Shiro? cześć! Jak się masz- Zapytał Ace puszczając ja na ziemie.
- a no dobrze leci , wyzdrowiałam w końcu..-odparła.
Acee..- Nagle Luffy zaczął mówić drapiąc się po głowię.-Eem, To jest Yuna.Pamiętasz? - Ta dziewczyna o której mi opowiadałeś?
Wszyscy się uciszyli, mi automatycznie znowu oczy zrobiły się jak u chomika( dp.AUT.:. Tak Doniu śmiej się.) Opowiadał mu o mnie, ale co mówił? czemu?
- Znaczy wiesz- Ciągnął dalej Ace zakłopotanym głosem, wiedząc że właśnie wkopał brata..
-poznajcie się odparł zwyczajnie Luffy.
-Cześć, Yuna. Miło mi - mi również. odpowiedziałam, wyciągając do niego dłoń, bo to z reguły dziewczyny powinny pierwsze.
A właśnie zapomniałem, To jest Law, mój znajomy z klasy, pamiętacie miałem wam go przedstawić ale nigdy nie było czasu.- odparł Ace.
- O, miło nam odpowiedziała Miki, a inni przytakneli..
Więc co robimy? - Zapytała Shiro. - idziemy co nie? pokazać naszej nowej przyjaciółce nasze klimaty, zasmiała się Eri.
-Więc chodźmy, odpowiedziała.
**
Poznałam dużo ładnych miejsc, zauważyłam także, że Law,ten którego poznałyśmy startuje do naszej Mikado, cały czas szli razem i gadali, śmiali się. W ogóle zero kontaktu z nami, nie tylko ja to pewnie zauważyłam.W sumie nie ona jedna nas olała, Shiro również..było tylko cały czas Ace,Ace,Ace.. i to nawet z wzajemnością, albo może to tylko roi się w mojej głowie, może oni sobie tylko gadali? a nie wiem. Czas pokaże , co to będzie. Bardzo mi się tu podoba.. Nigdy nie spotkałam takich osób jak oni, oni są wspaniali. Każdy na swój sposób..
Jeju, jest 23, do domu wrócilam o 20 zjadłam kolację, pogadałam z mamą, umyłam się , przygotowałam się do szkoły, na koniec walnełam się na moję ukochane łóżku.. czas tak szybko zleciał, że nie zauważyłam, że jest już tak późno..
dryn..- Co to? Telefon.. o tej godzinie? o ktoś napisał, ciekawe kto mógł by to zrobić o tej godzi..- Luffy?! Coś się musiało stać.. -Szybko weszłam w wiadomość, bałam się najgorszego. " Dobranoc Yuna." Przytkało mnie, w jakim celu to napisał? Niee, głupio myślę, zapewnie wszystkim z nas rozsyła to na dobranoc.Ustawiłam budzik i nawet nie wiem kiedy zasnełam.
sobota, 16 sierpnia 2014
początek przyjaźni? czy koszmaru? kto wie.
Więc o czym rozmawiamy? Yuna,opowiedz nam jak to jest zmieniać często miejsce zamieszkania? -Zapytała Mikado raczej z ciekawości..Nie przeszzkadzało mi, że się ciągle wypytują, to normalne chcą mnie bardziej poznać..
-hmm, okropnie. ciągłe pożegnania z ważnymi dla Ciebie osobami? koszmar. Nie dość że same przeprowadzki są ciężkie, to jest nowa szkoła,cakłowite nowe otoczenie,jest tak, że za nim się przyzwyczaję to już mogę o tym zapominać.. Dlatego,szczerze? nie wiem czy o jest dobry pomysł się z wami zadawać..Jesteście naprawdę fajne,kolnego rozczarowania nie przeżyję..
- Ale Yuna,nie mów tak ! - nie możesz płacić za błędy rodziców,baw się dobrze tam gdzie jesteś i nie przejmuj się tym co będzię jutro ,dzisiaj,pojutrze.. Obiecówka?-Mik-adoo....
Ja uważam że Mikado ma rację-wtrąciła się Eri-No bo słuchaj, a co jeżeli zostaniesz tu na powiedzmy 4 lata? będziesz przez cały ten czas sama? wiesz ile w tym czasie może sie wydarzyć,są chwile których nigdy nie zapomnisz.-No z jednej strony masz racje. O ! Tu właśnie mieszkam..
To o której się spotykamy?- o 18 Będziemy po Ciebie.-Okej,do zobaczenia.
Mamo jesteś Tu ? Wychodze dzisiaj z moimi nowymi koleżankami na spacer o 18, więc jak co mnie nie będzie.Wyszłam z pokoju,gdzie była mama. Tak nieco się zdziwiła,że już mam koleżanki, ale ważne jest to że z tego powodu zaniemówiła czyli dostałam zgodę Arigatooo Mamo ! Krzyknełam jak najmocniej żeby mnie usłyszała i zamknełam drzwi.
Hmm,w co ja się ubiore, za godzinę mam być gotowa,może spodnie,bo będzie zimno,tak,spodnie. Te czarne rurki, i koszulę czarną. Na to może moją ulubiooną biała bluzę bez kaptura z napisem "tenshi" tak, wiem prawie jak moje imie. I kołmierzyk wystawię.Chyba będzie ładnie.Do tego ładnie spięty kucyk sięgający mojego pępka.Sweet,tak zrobię.!
Mamuś, mamy coś do jedzenia trochę jednak zgłodniałam.. -- A coś ty się tak wystroiła? Młoda damo na randke się wybierasz czy jak? - Nie mamo, idę z koleżankami musze zrobić jak nalepsze wrażenie.
Podeszła do mnie złapała mnie za podbródek i wypowiedziała dziwne słowa,które może nieco dały mi do myślenia " córko,jeżeli staniesz się kimś kim nie jesteś,będziesz żałować" przetarła delikatnie kciukiem mój podbródek,momentalnie przeszły mi ciarki..-Podgrzej sobie obiad w mikrofalówce,ja wychodze,masz być punkt 21 w domu,zrozumiano.?Co jej sie stalo tak nagle zmieniła swoje nastawienie. - Tak mamo.
Po jakiś 15 minutach odłegł się dzwonek do drzwi.Wstałam szybko zabierając ostatki jedzenia na łyżkę i wcisnełam do buzi, podbiegłam do lustra szybko sie przeglądając poprawiłam spiętą do gory grzywke,ubrałam buty i ruszyłam do wyjscia.
- No cześć dziewczyny,jak dobrze że juz jesteście. ;)
-Czesć Yuna-odpowiedziały oby dwie prawie,że jednocześnie.To jak gotowa poznać nowych przyjaciół.? -myślę że tak opowiedz mi coś o nich
Więc tak, Zorottiono , mówimy na niego Zoro, co prawda ma zielone włosy,ale tylko dlatego bo pasują mu do oczu.Jest fajny zabawny, lecz troche leniwy,czasami nawet z nami nie wychodzi na pole poza szkołą,ale dzisiaj myślę,że będzie.
Sanji, na niego uważaj zwykły podrywacz,już tyle razy próbował mnie i Eri poderwać,hah.Blondyn,wysoki,chyba już wiesz który to.
Ace,co prawda jeszcze go nie poznałaś ponieważ nie chodzi z nami do klasy ma 19 lat i jest w ostatniej klasie,ale poznasz go bo napewno będzie z Luffim,są braćmi.
No właśnie Luffy, głupi, zabwany, przystojny chłopak,dużo dziewczyn na niego leci, ale on i tak czeka jak to mówi na tą prawdziwą , lubi zartować i baaardzo dużo je a i tak nie grubnie,hm.Dziwnie..
To już znasz wszystkich , o właśnie dochodzimy na miejsce spotkania, o widze że chłopacy już czekają. ;)
Dobra szczerze.? boje się jak nigdy, jak im podpadne,.?
-Ohayoo laseczki,odezwał się Sanji. Tak miała racje zwykły podrywacz.
-cześć ,każda z nas odpowiedziała tak samo.
Siadajcie nie będziecie przecież stać odezwał się zielonowłosy.Każda z nas usiadła między innymi siedzieliśmy tak : Zoro,Eri,Mikado,ja,Luffy oraz Sanji ale dla niego nie było miejsca więc musiał niestety sobie postać.
Mogę o coś spytać.?-zapytałam niewinnie , bojąc się ich odpowiedzi.
Ależ jasne,wal śmiało-odpowiedział Luffy klepiąc mnie po ramieniu.
No, bo słyszałam,że masz brata , gdzie on jest ?
Ace?!-no tak miał tu być ale coś mu wypadło..-Czy tylko mi się wydaję czy zesmutniałeś .?
Po prostu, zawsze się trzymaliśmy razem , ja dorosłem i on. Powoli tracimy kontakt kiedyś codziennie razem teraz osobno..- Musisz mnie z nim poznać ! -odparłam stanowczo.
Jasne.- usmiechnął się do mnie mam wrażenie , że tak szeroko jak tylko mógł..
Yuna.-Odezwał się Sanji. Mnie tylko w tym momencie zastanawiało co znowu palnie,kolejny zboczony tekst?
- Jesteś fajna.-tak zwyyczajnie.
-c-o-o... .?
Mikado. zamknij japę zboczeńcu jeden, tknij ją tylko a pożalujesz-ostro zagroziła palcem.
Mika,spokojnie poradzę sobie z nim nie jednego w życiu takiego spotkałam.
-jak myślisz na ile tu zostaniesz? -Zapytał Zorro. - a coś ty taki ciekawski CO ?!.-wtrąciła się Eri.
Eri prosze nie denerwuj sie nie lubie gdy się tak denerwujesz- JAK MAM SIĘ NIE DENERWOWAĆ.- znowu się będziemy kłócić ,wiesz ze tego nie chce.-SAM ZACZĄŁEŚ !!-no przepraszam prepraszam..
Yuna-ktoś szepnął mi leciutkim delikatym głosem jakby nie chciał przeszkodzić kłotni pomiedzy Eri a Zoro. - Luffy ? - onie tak często nie przejmuj się.
bez romansów poproszę. - odezwała się Mika,-Ale niee przestań nawet tak nie mów ,lekko się zaśmiałam.
Nie wiem czemu ale muszę przyznać,że to towarzystwo ma coś w sobie.Jeszcze nigdy nie spotkałam takich osób oni są wyjątkowi..
- Przyjaciele.!- SHIRO-CHAN wyzdrowiałaś,?!- tak w końcu . Dwa tygodnie w łóżku,ymm to nie dla mnie.;/
Kto to jest szybko zapytałam Eri,póki Shiro nie zdązyła dobiec. - to jest nasza przyjaciółka trzyma sie razem z nami musisz ją poznać.
Ohayo wam. - Cześć Shiro poznaj Yune, nasza nowa koleżanka z klasy.
A no tak to Ty jesteś ta nową która miała u nas zawitać.? -yhy tak o to ja , Yuna. Miło mi.-No mi również.
LUFFY-CHAAN.!!- Gdzie jest Twój brat.??
Ta dziewczyna ma niezły zapał w sobie,tyle energi jak nikt inny.
Sorry Shiro ale dzisiaj go nie będzie.-odpowiedział normalnie
Ace...-wybełkotała spuszczając głowę w dół , pod nosem.Całe włosy opadły jej w dół a jak podniosła głowe wyglądała jak krwawa Merry,jej czarne włosy naszczęscie szybko wiatr rozwiał je do tyłu
i nie była już taka straszna.Musze przyznać , że strasznie było podobna.
Bardzo go lubisz.? -zapytałam,no musiałam ale wydawało mi się ze się w nim kocha..
-Ace, to mój braciszek, prawda LUUUUFY - CHAAAN? - za każdym razem wypowiadała jego imię w wysokiej dawce adrenaliny.Dziwna babka, a zarazem taka inna.
-braciszek? -zapytałam zdziwiona marsząc brwi w jej strone.-Tak,tak samo jak my jesteśmy jej siostrami, Shiro już taka jest.Zapomniałam Ci o niej wczesniej opowiedziec.-Dodała Eri.
Dziwnie się teraz czuje. W ciągu jednego dnia poznałam Zoro,Luffiego,Eri,Mikado,Shiro,Snajiego,no i mam jeszcze Poznać Ace.. ale czy poradzę sobie w nowym życiu..? Ciagle chodzi mitam myśl po głowie, czy to jest dobry pomysł zapoznawać się i trzymać z nimi? a co jeśli naprzykład zakocham się w jednym z nim? znowu okaże się, że muszę się przeprowadzić , pożegnania, przeprowadzka, inny dom, szkoła, znajomi .. nie wiem..
-Nad czym tak myślisz Yuna.!?-Krzykneła mocno Shiro , ma tak bardzo donośny głos,że aż podskoczyłam z ławki i omało nie spadłam, jakie szczęście, że Luffy i Mikado siedzieli obok i szybko mnie złapali.- Shiro, prosze nie krzycz tak jeszcze koleżanka zawału dostanie- Popieram Luffiego,Shiro.!-odezwała się odrazu także Mikado.
Niee,spokojnie. Jakoś do tego przywyknę,zamyśliłam się troszkę ale już nie będę ,przepraszam.-Odparłam cichym głosem,jakbym się bała ze ktoś mnie usłyszy,sama nie wiem czemu tak powiedziałam..-Nad czym tak myślisz?-O niczym ważnym, odpowiedziałam na pytanie Shiro.
Czas zleciał bardzo szybko.Trochę się pośmialiśmy pogadaliśmy , odpowiedziałam na wszelkie pytania które wszyscy mi zadawali ze względu że jestem nowa i myśle ze chcieli mnie bardziej poznac.
Ojej,kurcze..- nieumyślnie wypowiedziałam te dwa słowa,ponieważ właśnie spojrzałam na zegarek jest 21 !!.-Co się stało Yuna.? -Mikado i inni, ja niestety musze już iść o 21 godzinie miałam być w domu , już jestem spóźniona.-szybko odparłam i wstałam z ławki, inni zamiast odpowiedzieć dziwnie się na mnie gapili z góry na dół, brrr,ale dziwne uczucie. - No-oo,to ja już pójdę.-odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego domu.
-Poczekaj.!-usłyszałam krzyk dziewczyn, odrazu się zatrzymałam i odwróciłam w ich, strone, zobaczyłam biegnące w moją stronę Eri,Mikado i Shiro.-Stój my Cię odprowadzimy , nie będziesz się sama pałenzać po takiej dzielnicy..-O Arigatoo dziewczyny!!-Ucieszyłam się co prawda, nie jestem gotowa by wracac jeszcze sama do domu, nie zapoznałam się dokładnie z tym otoczeniem,szczerze? mogła bym się nawet zgubić..
I jak wrażenia po chłopakach, a może podoba Ci się któryś? - zapytała Mikado.
Niee, przestańcie. Dla mnie miłość nie istnieje, jeszcze nigdy nie byłam zakochana, bo wiem że nie warto zawsze rozstania nadejdzie czas, w moim przypadku jest to możeliwe nie ze wzgledu rozstania ale z przeprowadzek.Dlatego też mam postanowienie że nigdy się nie zakocham, a co do chłopaków są bardzo fajni i mili. Jestem szczęśliwa, ze już pierwszego dnia się mną zajełyście, będzie mi lepiej oswoić się z otoczeniem arigatoo dziewczyny.-Dumna tego co mówię zwyczajnie odparłam.
Tak naprawdę do swojej paczki nie przyjmujemy byle kogo-Powiedziała Eri, trochę się skrzywiła, co mnie przestraszyło. jak to ? - No, Ty jesteś wyjątkiem, gdy Cię tylko zobaczyłam , nie wiem czemu,ale serce mi podsuneło że razem bardzo dobrze się zgramy-uśmiechneła się do mnie szeroko,a dziewczyny przytakneły, spojrzałam na każdą z nich, poczym po paru sekundach,ogarnełam że mam wielkiego banana na twarzy. przez chwilę szłyśmy w ciszy, jakby każda z nas miała parę spraw do przemyślenia.-No dziewczyny już jesteśmy odparła Mikado.-O no tak! tak się zamysliłam że nawet nie zauważyłam,Mikado? -tak? . Stanelysmy ws*******zystkie w kółku a Mikado na przeciwko mnie.Patrząc się na mnie swoimi ostro niebieskimi aż rażącymi oczami. Zastanawiałam się czy napewno mogę o to zapytać czy jeszcze jest za wczesnie.- Mikado.. mogła bym mówić do Ciebie Mika? nie chce byz niezarozumiała wiem że znamy się co prawda jeden dzień ale to imię bardziej mi się podoba.-Głowa opadła mi w dół jakby nie miała nad nią władzy.Kucyk także opadł zasłaniając mi twarz,ponieważ był bardzo długi i gruby,Nagle poczułam jak któs łapie mnie za ręcę splecione oparte na brzuchu.-Yuna,dobra ale pod jednym warunkiem.-Szybko uniosłam głowę w górę, oczy mi się roszerzyły na widok stojącej dziewczyny tuż przedemną , jedną ręką trzymała mnie za rękę ddrugą położyła na ramie. Popatrz mi w oczy i obiecuj.-powiedziała. Oczywiście zrobiłam jak kazała nasze spojrzenia się stykały - Co mam obiecywać.? - Obiecuj, że nigdy nie będziesz bała się o czym kolwiek z nami porozmawiać oraz zadawać pytania, bądź sobą, a wtedy masz pewność że bardzo się wszystkie polubimy. - Oczy rozszerzyły mi się jak u chomika.- TAK SIOSTRZYCZKA MA RACJE !!-Krzykneła Shiro, znowu dodając do głosu tonę adrenaliny. ja stojąc pomiędzy dziewczynami z Miką rozejrzałam się dookoła, mijąjąc twarze które wlepiały się w moją twarz,- oo-bie-bie-cuje.-wyjąkałam jak tylko umiałam.Te słowa odebrały mi mowę dlatego było trudno mi się wysłowić.
Wszystkie dziewczęta nagle zaczeły się smiać, nie widziełam co się dzieje,więc takze zaczełam się śmiać, zachowywałyśmy się tak przez 5 minut, śmiełysmy się z byle czego, poczułam jakbym je znała miesiące..
O nie! Czuje się jakby czas stał w miejscu a rzeczywistość jest inna, mam już pół godziny późnienia! -Dziewczyny ja już muszę iść naprawdę , do zobaczenia w szkole!Arigato !
Odwróciłam się i ruszyła ku domu - DO ZOBACZENIA.- po usłyszeniu tych słów,odrwociłam się pomahałam i weszłam do domu.
No już w domu, co ? mama jeszcze nie wróciła.To nawet i lepiej, pójde się umyć i spać.Jestem zmeczona musze odpaczac.Hm..
.
-hmm, okropnie. ciągłe pożegnania z ważnymi dla Ciebie osobami? koszmar. Nie dość że same przeprowadzki są ciężkie, to jest nowa szkoła,cakłowite nowe otoczenie,jest tak, że za nim się przyzwyczaję to już mogę o tym zapominać.. Dlatego,szczerze? nie wiem czy o jest dobry pomysł się z wami zadawać..Jesteście naprawdę fajne,kolnego rozczarowania nie przeżyję..
- Ale Yuna,nie mów tak ! - nie możesz płacić za błędy rodziców,baw się dobrze tam gdzie jesteś i nie przejmuj się tym co będzię jutro ,dzisiaj,pojutrze.. Obiecówka?-Mik-adoo....
Ja uważam że Mikado ma rację-wtrąciła się Eri-No bo słuchaj, a co jeżeli zostaniesz tu na powiedzmy 4 lata? będziesz przez cały ten czas sama? wiesz ile w tym czasie może sie wydarzyć,są chwile których nigdy nie zapomnisz.-No z jednej strony masz racje. O ! Tu właśnie mieszkam..
To o której się spotykamy?- o 18 Będziemy po Ciebie.-Okej,do zobaczenia.
Mamo jesteś Tu ? Wychodze dzisiaj z moimi nowymi koleżankami na spacer o 18, więc jak co mnie nie będzie.Wyszłam z pokoju,gdzie była mama. Tak nieco się zdziwiła,że już mam koleżanki, ale ważne jest to że z tego powodu zaniemówiła czyli dostałam zgodę Arigatooo Mamo ! Krzyknełam jak najmocniej żeby mnie usłyszała i zamknełam drzwi.
Hmm,w co ja się ubiore, za godzinę mam być gotowa,może spodnie,bo będzie zimno,tak,spodnie. Te czarne rurki, i koszulę czarną. Na to może moją ulubiooną biała bluzę bez kaptura z napisem "tenshi" tak, wiem prawie jak moje imie. I kołmierzyk wystawię.Chyba będzie ładnie.Do tego ładnie spięty kucyk sięgający mojego pępka.Sweet,tak zrobię.!
Mamuś, mamy coś do jedzenia trochę jednak zgłodniałam.. -- A coś ty się tak wystroiła? Młoda damo na randke się wybierasz czy jak? - Nie mamo, idę z koleżankami musze zrobić jak nalepsze wrażenie.
Podeszła do mnie złapała mnie za podbródek i wypowiedziała dziwne słowa,które może nieco dały mi do myślenia " córko,jeżeli staniesz się kimś kim nie jesteś,będziesz żałować" przetarła delikatnie kciukiem mój podbródek,momentalnie przeszły mi ciarki..-Podgrzej sobie obiad w mikrofalówce,ja wychodze,masz być punkt 21 w domu,zrozumiano.?Co jej sie stalo tak nagle zmieniła swoje nastawienie. - Tak mamo.
Po jakiś 15 minutach odłegł się dzwonek do drzwi.Wstałam szybko zabierając ostatki jedzenia na łyżkę i wcisnełam do buzi, podbiegłam do lustra szybko sie przeglądając poprawiłam spiętą do gory grzywke,ubrałam buty i ruszyłam do wyjscia.
- No cześć dziewczyny,jak dobrze że juz jesteście. ;)
-Czesć Yuna-odpowiedziały oby dwie prawie,że jednocześnie.To jak gotowa poznać nowych przyjaciół.? -myślę że tak opowiedz mi coś o nich
Więc tak, Zorottiono , mówimy na niego Zoro, co prawda ma zielone włosy,ale tylko dlatego bo pasują mu do oczu.Jest fajny zabawny, lecz troche leniwy,czasami nawet z nami nie wychodzi na pole poza szkołą,ale dzisiaj myślę,że będzie.
Sanji, na niego uważaj zwykły podrywacz,już tyle razy próbował mnie i Eri poderwać,hah.Blondyn,wysoki,chyba już wiesz który to.
Ace,co prawda jeszcze go nie poznałaś ponieważ nie chodzi z nami do klasy ma 19 lat i jest w ostatniej klasie,ale poznasz go bo napewno będzie z Luffim,są braćmi.
No właśnie Luffy, głupi, zabwany, przystojny chłopak,dużo dziewczyn na niego leci, ale on i tak czeka jak to mówi na tą prawdziwą , lubi zartować i baaardzo dużo je a i tak nie grubnie,hm.Dziwnie..
To już znasz wszystkich , o właśnie dochodzimy na miejsce spotkania, o widze że chłopacy już czekają. ;)
Dobra szczerze.? boje się jak nigdy, jak im podpadne,.?
-Ohayoo laseczki,odezwał się Sanji. Tak miała racje zwykły podrywacz.
-cześć ,każda z nas odpowiedziała tak samo.
Siadajcie nie będziecie przecież stać odezwał się zielonowłosy.Każda z nas usiadła między innymi siedzieliśmy tak : Zoro,Eri,Mikado,ja,Luffy oraz Sanji ale dla niego nie było miejsca więc musiał niestety sobie postać.
Mogę o coś spytać.?-zapytałam niewinnie , bojąc się ich odpowiedzi.
Ależ jasne,wal śmiało-odpowiedział Luffy klepiąc mnie po ramieniu.
No, bo słyszałam,że masz brata , gdzie on jest ?
Ace?!-no tak miał tu być ale coś mu wypadło..-Czy tylko mi się wydaję czy zesmutniałeś .?
Po prostu, zawsze się trzymaliśmy razem , ja dorosłem i on. Powoli tracimy kontakt kiedyś codziennie razem teraz osobno..- Musisz mnie z nim poznać ! -odparłam stanowczo.
Jasne.- usmiechnął się do mnie mam wrażenie , że tak szeroko jak tylko mógł..
Yuna.-Odezwał się Sanji. Mnie tylko w tym momencie zastanawiało co znowu palnie,kolejny zboczony tekst?
- Jesteś fajna.-tak zwyyczajnie.
-c-o-o... .?
Mikado. zamknij japę zboczeńcu jeden, tknij ją tylko a pożalujesz-ostro zagroziła palcem.
Mika,spokojnie poradzę sobie z nim nie jednego w życiu takiego spotkałam.
-jak myślisz na ile tu zostaniesz? -Zapytał Zorro. - a coś ty taki ciekawski CO ?!.-wtrąciła się Eri.
Eri prosze nie denerwuj sie nie lubie gdy się tak denerwujesz- JAK MAM SIĘ NIE DENERWOWAĆ.- znowu się będziemy kłócić ,wiesz ze tego nie chce.-SAM ZACZĄŁEŚ !!-no przepraszam prepraszam..
Yuna-ktoś szepnął mi leciutkim delikatym głosem jakby nie chciał przeszkodzić kłotni pomiedzy Eri a Zoro. - Luffy ? - onie tak często nie przejmuj się.
bez romansów poproszę. - odezwała się Mika,-Ale niee przestań nawet tak nie mów ,lekko się zaśmiałam.
Nie wiem czemu ale muszę przyznać,że to towarzystwo ma coś w sobie.Jeszcze nigdy nie spotkałam takich osób oni są wyjątkowi..
- Przyjaciele.!- SHIRO-CHAN wyzdrowiałaś,?!- tak w końcu . Dwa tygodnie w łóżku,ymm to nie dla mnie.;/
Kto to jest szybko zapytałam Eri,póki Shiro nie zdązyła dobiec. - to jest nasza przyjaciółka trzyma sie razem z nami musisz ją poznać.
Ohayo wam. - Cześć Shiro poznaj Yune, nasza nowa koleżanka z klasy.
A no tak to Ty jesteś ta nową która miała u nas zawitać.? -yhy tak o to ja , Yuna. Miło mi.-No mi również.
LUFFY-CHAAN.!!- Gdzie jest Twój brat.??
Ta dziewczyna ma niezły zapał w sobie,tyle energi jak nikt inny.
Sorry Shiro ale dzisiaj go nie będzie.-odpowiedział normalnie
Ace...-wybełkotała spuszczając głowę w dół , pod nosem.Całe włosy opadły jej w dół a jak podniosła głowe wyglądała jak krwawa Merry,jej czarne włosy naszczęscie szybko wiatr rozwiał je do tyłu
i nie była już taka straszna.Musze przyznać , że strasznie było podobna.
Bardzo go lubisz.? -zapytałam,no musiałam ale wydawało mi się ze się w nim kocha..
-Ace, to mój braciszek, prawda LUUUUFY - CHAAAN? - za każdym razem wypowiadała jego imię w wysokiej dawce adrenaliny.Dziwna babka, a zarazem taka inna.
-braciszek? -zapytałam zdziwiona marsząc brwi w jej strone.-Tak,tak samo jak my jesteśmy jej siostrami, Shiro już taka jest.Zapomniałam Ci o niej wczesniej opowiedziec.-Dodała Eri.
Dziwnie się teraz czuje. W ciągu jednego dnia poznałam Zoro,Luffiego,Eri,Mikado,Shiro,Snajiego,no i mam jeszcze Poznać Ace.. ale czy poradzę sobie w nowym życiu..? Ciagle chodzi mitam myśl po głowie, czy to jest dobry pomysł zapoznawać się i trzymać z nimi? a co jeśli naprzykład zakocham się w jednym z nim? znowu okaże się, że muszę się przeprowadzić , pożegnania, przeprowadzka, inny dom, szkoła, znajomi .. nie wiem..
-Nad czym tak myślisz Yuna.!?-Krzykneła mocno Shiro , ma tak bardzo donośny głos,że aż podskoczyłam z ławki i omało nie spadłam, jakie szczęście, że Luffy i Mikado siedzieli obok i szybko mnie złapali.- Shiro, prosze nie krzycz tak jeszcze koleżanka zawału dostanie- Popieram Luffiego,Shiro.!-odezwała się odrazu także Mikado.
Niee,spokojnie. Jakoś do tego przywyknę,zamyśliłam się troszkę ale już nie będę ,przepraszam.-Odparłam cichym głosem,jakbym się bała ze ktoś mnie usłyszy,sama nie wiem czemu tak powiedziałam..-Nad czym tak myślisz?-O niczym ważnym, odpowiedziałam na pytanie Shiro.
Czas zleciał bardzo szybko.Trochę się pośmialiśmy pogadaliśmy , odpowiedziałam na wszelkie pytania które wszyscy mi zadawali ze względu że jestem nowa i myśle ze chcieli mnie bardziej poznac.
Ojej,kurcze..- nieumyślnie wypowiedziałam te dwa słowa,ponieważ właśnie spojrzałam na zegarek jest 21 !!.-Co się stało Yuna.? -Mikado i inni, ja niestety musze już iść o 21 godzinie miałam być w domu , już jestem spóźniona.-szybko odparłam i wstałam z ławki, inni zamiast odpowiedzieć dziwnie się na mnie gapili z góry na dół, brrr,ale dziwne uczucie. - No-oo,to ja już pójdę.-odwróciłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego domu.
-Poczekaj.!-usłyszałam krzyk dziewczyn, odrazu się zatrzymałam i odwróciłam w ich, strone, zobaczyłam biegnące w moją stronę Eri,Mikado i Shiro.-Stój my Cię odprowadzimy , nie będziesz się sama pałenzać po takiej dzielnicy..-O Arigatoo dziewczyny!!-Ucieszyłam się co prawda, nie jestem gotowa by wracac jeszcze sama do domu, nie zapoznałam się dokładnie z tym otoczeniem,szczerze? mogła bym się nawet zgubić..
I jak wrażenia po chłopakach, a może podoba Ci się któryś? - zapytała Mikado.
Niee, przestańcie. Dla mnie miłość nie istnieje, jeszcze nigdy nie byłam zakochana, bo wiem że nie warto zawsze rozstania nadejdzie czas, w moim przypadku jest to możeliwe nie ze wzgledu rozstania ale z przeprowadzek.Dlatego też mam postanowienie że nigdy się nie zakocham, a co do chłopaków są bardzo fajni i mili. Jestem szczęśliwa, ze już pierwszego dnia się mną zajełyście, będzie mi lepiej oswoić się z otoczeniem arigatoo dziewczyny.-Dumna tego co mówię zwyczajnie odparłam.
Tak naprawdę do swojej paczki nie przyjmujemy byle kogo-Powiedziała Eri, trochę się skrzywiła, co mnie przestraszyło. jak to ? - No, Ty jesteś wyjątkiem, gdy Cię tylko zobaczyłam , nie wiem czemu,ale serce mi podsuneło że razem bardzo dobrze się zgramy-uśmiechneła się do mnie szeroko,a dziewczyny przytakneły, spojrzałam na każdą z nich, poczym po paru sekundach,ogarnełam że mam wielkiego banana na twarzy. przez chwilę szłyśmy w ciszy, jakby każda z nas miała parę spraw do przemyślenia.-No dziewczyny już jesteśmy odparła Mikado.-O no tak! tak się zamysliłam że nawet nie zauważyłam,Mikado? -tak? . Stanelysmy ws*******zystkie w kółku a Mikado na przeciwko mnie.Patrząc się na mnie swoimi ostro niebieskimi aż rażącymi oczami. Zastanawiałam się czy napewno mogę o to zapytać czy jeszcze jest za wczesnie.- Mikado.. mogła bym mówić do Ciebie Mika? nie chce byz niezarozumiała wiem że znamy się co prawda jeden dzień ale to imię bardziej mi się podoba.-Głowa opadła mi w dół jakby nie miała nad nią władzy.Kucyk także opadł zasłaniając mi twarz,ponieważ był bardzo długi i gruby,Nagle poczułam jak któs łapie mnie za ręcę splecione oparte na brzuchu.-Yuna,dobra ale pod jednym warunkiem.-Szybko uniosłam głowę w górę, oczy mi się roszerzyły na widok stojącej dziewczyny tuż przedemną , jedną ręką trzymała mnie za rękę ddrugą położyła na ramie. Popatrz mi w oczy i obiecuj.-powiedziała. Oczywiście zrobiłam jak kazała nasze spojrzenia się stykały - Co mam obiecywać.? - Obiecuj, że nigdy nie będziesz bała się o czym kolwiek z nami porozmawiać oraz zadawać pytania, bądź sobą, a wtedy masz pewność że bardzo się wszystkie polubimy. - Oczy rozszerzyły mi się jak u chomika.- TAK SIOSTRZYCZKA MA RACJE !!-Krzykneła Shiro, znowu dodając do głosu tonę adrenaliny. ja stojąc pomiędzy dziewczynami z Miką rozejrzałam się dookoła, mijąjąc twarze które wlepiały się w moją twarz,- oo-bie-bie-cuje.-wyjąkałam jak tylko umiałam.Te słowa odebrały mi mowę dlatego było trudno mi się wysłowić.
Wszystkie dziewczęta nagle zaczeły się smiać, nie widziełam co się dzieje,więc takze zaczełam się śmiać, zachowywałyśmy się tak przez 5 minut, śmiełysmy się z byle czego, poczułam jakbym je znała miesiące..
O nie! Czuje się jakby czas stał w miejscu a rzeczywistość jest inna, mam już pół godziny późnienia! -Dziewczyny ja już muszę iść naprawdę , do zobaczenia w szkole!Arigato !
Odwróciłam się i ruszyła ku domu - DO ZOBACZENIA.- po usłyszeniu tych słów,odrwociłam się pomahałam i weszłam do domu.
No już w domu, co ? mama jeszcze nie wróciła.To nawet i lepiej, pójde się umyć i spać.Jestem zmeczona musze odpaczac.Hm..
.
piątek, 15 sierpnia 2014
Nowa szkoła?-to normalne.
Mamo,a jeżeli mnie nie polubią? - Yuna,kochanie,jeżeli będziesz się tak tym zadręczac to rozboli Cię brzuch,
proszę nie myśl o tym i wysiądź z auta,zaraz masz pierwszą lekcję,nie było by fajnie,gdbyś się jeszcze spóźniła.
No tak masz racje mamo.Życz mi powodzenia.-Pamiętaj,bądź sobą.
Hm,dopiero co mama odjechała,a już się zaczynam bać.Tu jest tak bardzo dużo ludzi,napewno sobie poradzę.?
Szkoła jest jak labirynt,długie szerokie korytarze,a ściany szare,czuję się jak w psychiatryku.Tylko że nie dokońca
Tutejsze osoby ich zachowania,rozświetlają tan jakby "psychiatryk". Dużo krzyków śmiechów,oddała bym wszystko,by spryknąć
palcem i znależć się na ich miejscu..Aua!cholera.!
-Przepraszam,bardzo przerpaszam,nie chciałam na Ciebie wpaść. Śpisze mi się na lekcje za dokładnie 30 sedkund jest
dzwonek,muszę być punktualnie.
Nawet nie zdążyłam się odezwać i ogarnąć po upadku,ta dziewczyna już znikneła.
Dzwonek,no faktycznie,ale gdzie ja mam iść do której klasy.?
Wszyscy w mgnieniu oka pouciekali do klas,zostałam praktycznie sama,no i banda chłopaków którzy wyszli właśnie do ubikacji
i weszli do jednej z otwartych klas.
_Przepraszam bardzo czy ty jesteś Yunotenshi Toshiro.?-ta-aak.Pomoże mi Pani?Jestem tu nowa.
-oczywiście jestem twoją nową nauczycielką matematyki,zapraszam ze mną do klasy przedstawię Cię reszcie osób.
Szłam za nią dotrzymując jej kroku,doszłyśmy na koniec korytarza do otwartych drzwi o których wcześniej wspominałam,
gdy przykroczyłam próg klasy,poczułam jakby serce mi staneło.
Dzień dobry.-odewzwała się chórem klasa,nie wiedziałam czy mam coś mówić czy siedzieć cicho,naszczęście Pani z matematyki mi
to ułatwiła..
-Witam was kochane dzieci,przedstawiam wam nową koleżankę która będzie uczęszczała do naszej klasy, Yunotenshi Toshiro.
Bardzo was prosze,abyście zachowywali się z szacunkiem dla tej dziewczyny i pomogli jej w zapoznaniu się ze szkołą,a teraz
usiądź sobie kochanie koło Mikady Kawaii, myślę że się bardzo dobrze dogadacie ze sobą.
To uczucie jest strasze,szłam jak niewinna istotka pomiędzy ławkami,a wszyscy wlepieli się we mnie tylko wzrokiem,gdy doszłam
do swojej ławki zaczełam się szybko rozpakowywać.
O cześć my sie chyba już poznałyśmy.-odezwała się Mikada z tonem szciszonym o wiecej niż połowe,no tak przez ten stres
nawet nie skojarzyłam faktu,że to jest ta dziewczyna która na mnie wpadła..
No to tak,sprawdzę obecność,zobaczymy czy ktoś nie uciekł sobie na wagary,jak zawsze..-Naczycielka zajeła się swoimi
sprawami a ja nie mogąc się odezwać odwróciłam się w stronę Mikady i uśmiechnełam się przytykając na to co do mnie powiedziała.
Dzisiaj powtórzymy sobie zeszły tydzień,ze względu na obecność Yunotenshi,więc może Mikada podejdziesz do tablicy i
rozwiązesz pare zadań co robiliśmy-zapytała nauczycielka.
Mikada szybko wstała i pobiegła do tablicy jakby się paliło.
Lekcja była dośc ciekawa,poznałam się na niektórych osobach,tak,że zdołam stworzyc dwie grupy "kujony" "normalni ludzie"
Jendak odsapnełam,gdy zadzwonił dzwonek.Wyszłam z klasy jako ostatnia, inni niczym w mgnieniu oka po usłyszeniu dzwonka nagle znikneli
Udało mi się lewdno co znależć miejsce,gdzie mogła bym sobie usiąść,na ławce która jako jedyna wiała pustką...
może dlatego,że była przy kiblu z którego strasznie cuchneło..położyłam torbe obok ławki, założyłam słuchawki na uszy
i próbowałam nie zważać uwagi na osoby gapiące się na mnie, czy ja coś kurwa mam na twarzy?
przez piosenki przerwa przeleciała mi tak szybko jakby trwała dwie minuty..,ale co zrobić nic nie zrobić.Szybkko wstałam
i udałam się za moją klasą,w końcu wiedziałam kogo mam sie trzymać by dobrze skonczyc.
No nie,czy akurat musieli wepchać się przedemną , już chciałam wejść do klasy,aż nagle 5 chłopaków mnie wyprzedziło,wolałam
poczekac aż przejdą i nic nie mówić,troche było to chamskie,ale ja tu jestem nowa nie mam nic do gadania..
No chłopaki co wy robicie, do klady pierszeństwo mają dzieczyny nie wychowali was,czyy jak.? -Stanął przy drzwiach chłopak
z czarnymi włosami postrzępionymi czarnymi oczami,odgarniając reszte kolegów robiąc mi przejscie.
Zamarłam,stojąc bez ruchu nie widziałam wgl co powiedziec nie umiałam się odzewać, bałam się ze palnę jakieś głupsto
wiec siedziałam cicho.-Wejdz prosze może wyglądamy na debilów,wariatów,nieudaczników,ale szacunek do kobiety zawsze jest.
-No nie wiem czy macie szacunek do kobiet,ale z tymi wariatami , nieudacznikami to poprostu strzał w dziesione.
-Eri,zamknij się,pogadamy sobie po szkole.-nie wiem czy tylko ja usłyszałam w jego głosie ton groźby.
Dziewczyna przeszła koło niego wchodząc do klasy jeszcze przedemną a ja stałam jak wyryta,dopiero po paru sekundach
doszłam do wniosku ze zachowuje sie jak debil powinnam wejsc do klasy,za nim się nie rozłości.
-Arigato.Uśmiechnełam się i weszłam szybko do klasy do swojej ławki.
Eri-chan dzisiaj się widzimy po szkole pamiętaj.-odezwała się do mikado,odwracając się w naszą strone i co dziwne
mówiąc to spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
Szczerze dziwi mnie ich znajomość, różnią się tak bardzo od siebie..
Yunotenshi, wybierzesz się z nami może poznamy się bliżej?.Chłopcy też będą-ponownie się odwróciła,ale już patrzyła
tylko na mnie ,czyli to pytanie kieruje ku mnie.Za nim odpowiedziałam ,przeanalizowałam swoją odpowiedź z 10 razy w głowie.
Moze.. to nie jest wcale zły pomysł, ale mam prośbe do was obu mówicie mi Yuna.-nie wierzę,żę to powiedziałam,ale jestem
głupia, co ja sobie myśle , raz do mnie zagadały i juz moje wielkie przyjaciółki no nie wierze..
Niestety nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi zaraz po tym jak słończyłam do klasy wszedl nauczyciel,teraz mamy wychowawczą..
Dzień Dobry,wszyscy odpowiedzili na równo jak w przedszkolu..
Yunotenshi, podjedź do tablicy,opowiedz nam coś o sobie- wybełkotał nauczyciel.
Jej,najgorszy moment,w ogóle wyleciało mi to z głowy.Zgon..
No to ta-ak.Nazywam się Yunotenshi,mówią mi Yuna.Znalazłam sie w tej szkole,przez ciągłe przeprowadzki,przez mojego ojca.Niestety taką ma
prace,nie ukrywam że męczy mnie ta ciągła zmiana otoczenia.Nie jestem zbytnio mówna,al-ee-Dobrze usiądź nie musisz nic mowic,przerwał mi
następująco dodając.Wiemy,że jest Ci trudno dlatego proszę klaśę,aby zachowywali się w porządku do nowej koleżanki.
Ta lekcja była trochę zenująca,inne zleciały taak samo.
Jest,ostatni dzwonek,no w końcu mogę się trochę wyluzować.Teraz tylko do domu.Zabrałam szybko swoje manatki i wstałam z ławki.
Yuna, poczekaj jeszcze przed szkołą na mnie,okej? -odezwaała się z Eri,zatrzymując mnie ,chwytając za ramię,odwróciłam się w jej stronę
odgarniając długiee białe włosy które, w wyniku odwrócenia się ssuneły mi na twarz szczególnie grzywka która sięgała mi do ramion.
-Dobra,mogę zaczekać,w sumie to mi się nie śpieszy.Szczerząc się do niej ruszyłam w stronę szatni,gdzie będę mogła się przebrać.
Cholera, co to są za szawki że nawet głupiego kluczyka nie da się wsadzić ! jak ja wyjdę ze szkoły.?
-cześć,moze Ci pomóc, my niestety tak mamy,uważaj tylko,żebyś czasem nie zastała drzwi leżących na ziemi.-Noo ja nie wiem,czy jest to
takie śmieszne,czemu nic z tym nie zrobią. ?-zapytałam z ciekawości a nie dlatego by ciągnąć temat,nie jestem taka.
-tak w ogóle,cieszę się że do nas przyszłaś, dawno nie spotkałem tak wyjątkowej osoby jak Ty, masz piękne długie włosy,oczy
tak błęktne jak ocean,nazywam się Monkey D. Luffy,miło mi Cię poznać!.
M-on-key D.Luu-ffy.. -zabełkotałam Cicho pod nosem.
Tak Monkey D.Luffy.-powtórzył słysząc jak niepewnie wypowiadam jego imie.
Mi również jest miło,bałam się,że nikt mnie tu nie polubi,i nie znajdę przyjaciół,a teraz myślę,że może jednak..
wyciągłam z szafki moje wysokie trampki, szybko je włożyłam a drugie buty po szkole włożyłam do szafki z powrtotem
-Mam nadzieję ,że jutro otworze tą szafke i nie będzie takich problemów
.Chyba już musze iść dwie dziewczyny na mnie
czekają , chcą się chyba dogadać ze spotkaniem po szkole.. - Czy nie ,aby Eri-chan i Mikado-chan? -zapytał.
prztaknełam głową.Chodź pójdziemy razem tez biorę udział w tym spotkaniu razem z kolegami,będzie miło jak jednak przyjdziesz.
Zabrałam torę z ziemi, poprawiłam włosy które lekko się rozwaliły i poszłam za nim, razem wyszliśmy ze szkoły,gdzie czekały dziewczyny z chłopakami.
-CO tak dlugo? było mizumizu ? -odezwał się jeden z tej całej bandy,nawet nie wiedziałam który,bardziej przeejałam się wypowiedzią Luffiego.
-Stary , nie pozwalaj sobie i nie z tymi tekstami okej? mamy nowa koleżanke, okaż trochę szacunku.. i się nie wygłupiaj.!-Spoko,stary
bez stresu.
To co widzimy się dzisiaj o 18 pod tym budynkiem w Alas Velas? -Wyskoczyła z Tym pytaniem jakby chciala uciszyc deyskuję chłopaków.
-Tylko,że ja zabardzo nie wiem gdzie co jest,nie wiem czy trafię..
-Wiesz co, to ja po Ciebie wpadnę i pójdziemy razem,a teraz Cię odprowadzimy i będę wiedziała gdzie mieszkasz,porozmawiamy i w ogóle.
Nie ukrywam że spodobał mi się ten pomysł,będzie mi łatwiej oswoić się w tym całym towarzystwie z jej pomocą ,dlatego odpowiedz była taka a nie inna.
-Jasne Eri chodźmy, Mikado idziesz z nami ?-Jasne,przejdę się nic nie stracę.
-Cześć chłopaki, każda z nas pożegnała się i razem poszłyśmy do mojego domu.
-Do zobaczenia wieczorem,dziewczyny.-Krzykli na równo wszyscy,nie wiem czemu,najbardziej usłyszałam głos Luffiego.
proszę nie myśl o tym i wysiądź z auta,zaraz masz pierwszą lekcję,nie było by fajnie,gdbyś się jeszcze spóźniła.
No tak masz racje mamo.Życz mi powodzenia.-Pamiętaj,bądź sobą.
Hm,dopiero co mama odjechała,a już się zaczynam bać.Tu jest tak bardzo dużo ludzi,napewno sobie poradzę.?
Szkoła jest jak labirynt,długie szerokie korytarze,a ściany szare,czuję się jak w psychiatryku.Tylko że nie dokońca
Tutejsze osoby ich zachowania,rozświetlają tan jakby "psychiatryk". Dużo krzyków śmiechów,oddała bym wszystko,by spryknąć
palcem i znależć się na ich miejscu..Aua!cholera.!
-Przepraszam,bardzo przerpaszam,nie chciałam na Ciebie wpaść. Śpisze mi się na lekcje za dokładnie 30 sedkund jest
dzwonek,muszę być punktualnie.
Nawet nie zdążyłam się odezwać i ogarnąć po upadku,ta dziewczyna już znikneła.
Dzwonek,no faktycznie,ale gdzie ja mam iść do której klasy.?
Wszyscy w mgnieniu oka pouciekali do klas,zostałam praktycznie sama,no i banda chłopaków którzy wyszli właśnie do ubikacji
i weszli do jednej z otwartych klas.
_Przepraszam bardzo czy ty jesteś Yunotenshi Toshiro.?-ta-aak.Pomoże mi Pani?Jestem tu nowa.
-oczywiście jestem twoją nową nauczycielką matematyki,zapraszam ze mną do klasy przedstawię Cię reszcie osób.
Szłam za nią dotrzymując jej kroku,doszłyśmy na koniec korytarza do otwartych drzwi o których wcześniej wspominałam,
gdy przykroczyłam próg klasy,poczułam jakby serce mi staneło.
Dzień dobry.-odewzwała się chórem klasa,nie wiedziałam czy mam coś mówić czy siedzieć cicho,naszczęście Pani z matematyki mi
to ułatwiła..
-Witam was kochane dzieci,przedstawiam wam nową koleżankę która będzie uczęszczała do naszej klasy, Yunotenshi Toshiro.
Bardzo was prosze,abyście zachowywali się z szacunkiem dla tej dziewczyny i pomogli jej w zapoznaniu się ze szkołą,a teraz
usiądź sobie kochanie koło Mikady Kawaii, myślę że się bardzo dobrze dogadacie ze sobą.
To uczucie jest strasze,szłam jak niewinna istotka pomiędzy ławkami,a wszyscy wlepieli się we mnie tylko wzrokiem,gdy doszłam
do swojej ławki zaczełam się szybko rozpakowywać.
O cześć my sie chyba już poznałyśmy.-odezwała się Mikada z tonem szciszonym o wiecej niż połowe,no tak przez ten stres
nawet nie skojarzyłam faktu,że to jest ta dziewczyna która na mnie wpadła..
No to tak,sprawdzę obecność,zobaczymy czy ktoś nie uciekł sobie na wagary,jak zawsze..-Naczycielka zajeła się swoimi
sprawami a ja nie mogąc się odezwać odwróciłam się w stronę Mikady i uśmiechnełam się przytykając na to co do mnie powiedziała.
Dzisiaj powtórzymy sobie zeszły tydzień,ze względu na obecność Yunotenshi,więc może Mikada podejdziesz do tablicy i
rozwiązesz pare zadań co robiliśmy-zapytała nauczycielka.
Mikada szybko wstała i pobiegła do tablicy jakby się paliło.
Lekcja była dośc ciekawa,poznałam się na niektórych osobach,tak,że zdołam stworzyc dwie grupy "kujony" "normalni ludzie"
Jendak odsapnełam,gdy zadzwonił dzwonek.Wyszłam z klasy jako ostatnia, inni niczym w mgnieniu oka po usłyszeniu dzwonka nagle znikneli
Udało mi się lewdno co znależć miejsce,gdzie mogła bym sobie usiąść,na ławce która jako jedyna wiała pustką...
może dlatego,że była przy kiblu z którego strasznie cuchneło..położyłam torbe obok ławki, założyłam słuchawki na uszy
i próbowałam nie zważać uwagi na osoby gapiące się na mnie, czy ja coś kurwa mam na twarzy?
przez piosenki przerwa przeleciała mi tak szybko jakby trwała dwie minuty..,ale co zrobić nic nie zrobić.Szybkko wstałam
i udałam się za moją klasą,w końcu wiedziałam kogo mam sie trzymać by dobrze skonczyc.
No nie,czy akurat musieli wepchać się przedemną , już chciałam wejść do klasy,aż nagle 5 chłopaków mnie wyprzedziło,wolałam
poczekac aż przejdą i nic nie mówić,troche było to chamskie,ale ja tu jestem nowa nie mam nic do gadania..
No chłopaki co wy robicie, do klady pierszeństwo mają dzieczyny nie wychowali was,czyy jak.? -Stanął przy drzwiach chłopak
z czarnymi włosami postrzępionymi czarnymi oczami,odgarniając reszte kolegów robiąc mi przejscie.
Zamarłam,stojąc bez ruchu nie widziałam wgl co powiedziec nie umiałam się odzewać, bałam się ze palnę jakieś głupsto
wiec siedziałam cicho.-Wejdz prosze może wyglądamy na debilów,wariatów,nieudaczników,ale szacunek do kobiety zawsze jest.
-No nie wiem czy macie szacunek do kobiet,ale z tymi wariatami , nieudacznikami to poprostu strzał w dziesione.
-Eri,zamknij się,pogadamy sobie po szkole.-nie wiem czy tylko ja usłyszałam w jego głosie ton groźby.
Dziewczyna przeszła koło niego wchodząc do klasy jeszcze przedemną a ja stałam jak wyryta,dopiero po paru sekundach
doszłam do wniosku ze zachowuje sie jak debil powinnam wejsc do klasy,za nim się nie rozłości.
-Arigato.Uśmiechnełam się i weszłam szybko do klasy do swojej ławki.
Eri-chan dzisiaj się widzimy po szkole pamiętaj.-odezwała się do mikado,odwracając się w naszą strone i co dziwne
mówiąc to spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
Szczerze dziwi mnie ich znajomość, różnią się tak bardzo od siebie..
Yunotenshi, wybierzesz się z nami może poznamy się bliżej?.Chłopcy też będą-ponownie się odwróciła,ale już patrzyła
tylko na mnie ,czyli to pytanie kieruje ku mnie.Za nim odpowiedziałam ,przeanalizowałam swoją odpowiedź z 10 razy w głowie.
Moze.. to nie jest wcale zły pomysł, ale mam prośbe do was obu mówicie mi Yuna.-nie wierzę,żę to powiedziałam,ale jestem
głupia, co ja sobie myśle , raz do mnie zagadały i juz moje wielkie przyjaciółki no nie wierze..
Niestety nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi zaraz po tym jak słończyłam do klasy wszedl nauczyciel,teraz mamy wychowawczą..
Dzień Dobry,wszyscy odpowiedzili na równo jak w przedszkolu..
Yunotenshi, podjedź do tablicy,opowiedz nam coś o sobie- wybełkotał nauczyciel.
Jej,najgorszy moment,w ogóle wyleciało mi to z głowy.Zgon..
No to ta-ak.Nazywam się Yunotenshi,mówią mi Yuna.Znalazłam sie w tej szkole,przez ciągłe przeprowadzki,przez mojego ojca.Niestety taką ma
prace,nie ukrywam że męczy mnie ta ciągła zmiana otoczenia.Nie jestem zbytnio mówna,al-ee-Dobrze usiądź nie musisz nic mowic,przerwał mi
następująco dodając.Wiemy,że jest Ci trudno dlatego proszę klaśę,aby zachowywali się w porządku do nowej koleżanki.
Ta lekcja była trochę zenująca,inne zleciały taak samo.
Jest,ostatni dzwonek,no w końcu mogę się trochę wyluzować.Teraz tylko do domu.Zabrałam szybko swoje manatki i wstałam z ławki.
Yuna, poczekaj jeszcze przed szkołą na mnie,okej? -odezwaała się z Eri,zatrzymując mnie ,chwytając za ramię,odwróciłam się w jej stronę
odgarniając długiee białe włosy które, w wyniku odwrócenia się ssuneły mi na twarz szczególnie grzywka która sięgała mi do ramion.
-Dobra,mogę zaczekać,w sumie to mi się nie śpieszy.Szczerząc się do niej ruszyłam w stronę szatni,gdzie będę mogła się przebrać.
Cholera, co to są za szawki że nawet głupiego kluczyka nie da się wsadzić ! jak ja wyjdę ze szkoły.?
-cześć,moze Ci pomóc, my niestety tak mamy,uważaj tylko,żebyś czasem nie zastała drzwi leżących na ziemi.-Noo ja nie wiem,czy jest to
takie śmieszne,czemu nic z tym nie zrobią. ?-zapytałam z ciekawości a nie dlatego by ciągnąć temat,nie jestem taka.
-tak w ogóle,cieszę się że do nas przyszłaś, dawno nie spotkałem tak wyjątkowej osoby jak Ty, masz piękne długie włosy,oczy
tak błęktne jak ocean,nazywam się Monkey D. Luffy,miło mi Cię poznać!.
M-on-key D.Luu-ffy.. -zabełkotałam Cicho pod nosem.
Tak Monkey D.Luffy.-powtórzył słysząc jak niepewnie wypowiadam jego imie.
Mi również jest miło,bałam się,że nikt mnie tu nie polubi,i nie znajdę przyjaciół,a teraz myślę,że może jednak..
wyciągłam z szafki moje wysokie trampki, szybko je włożyłam a drugie buty po szkole włożyłam do szafki z powrtotem
-Mam nadzieję ,że jutro otworze tą szafke i nie będzie takich problemów
.Chyba już musze iść dwie dziewczyny na mnieczekają , chcą się chyba dogadać ze spotkaniem po szkole.. - Czy nie ,aby Eri-chan i Mikado-chan? -zapytał.
prztaknełam głową.Chodź pójdziemy razem tez biorę udział w tym spotkaniu razem z kolegami,będzie miło jak jednak przyjdziesz.
Zabrałam torę z ziemi, poprawiłam włosy które lekko się rozwaliły i poszłam za nim, razem wyszliśmy ze szkoły,gdzie czekały dziewczyny z chłopakami.
-CO tak dlugo? było mizumizu ? -odezwał się jeden z tej całej bandy,nawet nie wiedziałam który,bardziej przeejałam się wypowiedzią Luffiego.
-Stary , nie pozwalaj sobie i nie z tymi tekstami okej? mamy nowa koleżanke, okaż trochę szacunku.. i się nie wygłupiaj.!-Spoko,stary
bez stresu.
To co widzimy się dzisiaj o 18 pod tym budynkiem w Alas Velas? -Wyskoczyła z Tym pytaniem jakby chciala uciszyc deyskuję chłopaków.
-Tylko,że ja zabardzo nie wiem gdzie co jest,nie wiem czy trafię..
-Wiesz co, to ja po Ciebie wpadnę i pójdziemy razem,a teraz Cię odprowadzimy i będę wiedziała gdzie mieszkasz,porozmawiamy i w ogóle.
Nie ukrywam że spodobał mi się ten pomysł,będzie mi łatwiej oswoić się w tym całym towarzystwie z jej pomocą ,dlatego odpowiedz była taka a nie inna.
-Jasne Eri chodźmy, Mikado idziesz z nami ?-Jasne,przejdę się nic nie stracę.

-Cześć chłopaki, każda z nas pożegnała się i razem poszłyśmy do mojego domu.
-Do zobaczenia wieczorem,dziewczyny.-Krzykli na równo wszyscy,nie wiem czemu,najbardziej usłyszałam głos Luffiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)