Jejuu, tak dobrze mi się spało..Dlaczego noc zawsze mija w ułamku sekundy, też macie takie odczucie?
Yuna!! Zejdź na dół na śniadanie, zrobiłam Ci herbatę, zaraz ostygnie.-Ahh, ten głos mamy z rana czasami jest przerażający..
Idę!-odparłam krzycząc na cały dom.
Szybko ubrałam jasne spodnie idealnie przylegające do moich nóg, w tym samym kolorze koszule, na nią wsunęłam czarny sweterek wystawiając kołmierzyk, tak lubię tak chodzić ubrana.Włosy szybko poczesałam i ułożyłam je do przodu.Zabrałam torbę przełożyłam na jedno ramię i wyszłam z pokoju.
-Ostatnio coraz dłużej zajmuje Ci to szykowanie się do szkoły- oznajmiła mi mama.W dodatku jeszcze swoim "wszystkowiedzącym głosem".
- No mamo, nie dziw się. Jak to mówicie młodzież dorasta.-odpowiedziałam jej odrazu.Chwilę potem dodałam.- Właśnie, dzisiaj bądź pod telefonem, będę do Ciebie dzwonić, bo po szkole przyjaciele zaproponowali mi zwiedzanie naszej dzielnicy.Dobra?- Tylko wiesz, uważaj na siebie, a teraz dojedz do końca swoje śniadanie.- Tak jest mamo..
**
Po zjedzeniu śniadania, przypomniało mi się, że jeszcze się nawet nie pomalowałam, nie wyjdę do szkoły bez makijażu.Szybko pobiegłam do pokoju, póki mama była jeszcze w łazience.
W pokoju mam swoją toaletkę, więc mogłam się spokojnie pomalować..
Drryn,dryyn., Telefon? Kto może do mnie dzwonić o tej godzinie? -Halo? ...-zapytałam cholernie zdziwiona..
-Yuna, Tu Eri, złaź szybko czekamy na Ciebie..- Eri? Co wy.. ja miałam jechać z mamą.-odparłam, ale oni nie chcieli mnie słuchać. - Coś Ty. Tutaj chodzimy sami do szkoły masz 5 minut.
Pomalowałam się tyle ile zdążyłam czyli tylko tusz i kredką do oczu kontury, które podkreślały moje niebieskie oczy. Przejechałam wzrokiem mój pokój, żeby miedzy innymi był tam trochę porządek, bo mama zawsze się o wszystko czepia.Wyszłam.
-Mamo ja już idę znajomi po mnie przyszli, wolę iść z nimi- krzyczałam biegnąc ze schodów omało się nie wywaliłam.-Dobrze, tak żebyście tylko doszli do tej szkoły.-Odparła, po czym zabrała do rąk talerz z kanapkami i usiadła do stołu, spojrzała na mnie i dodała ; Zrozumiano?. -Tak mamo..
Szybko pobiegłam do pookoju ubrałam buty, wsunełam kurtę ze skóry czarną i wybiegłam, do moich przyjaciół. Ohayo!!-Krzyknełam zbiegając ze schodków przy domu, wszyscy oparli witając się ze mną.
- To idziemy tak? - Zapytałam chwytając uchwyty torby i ruszyłam do przodu nie zważając w ogóle na ich odpowiedź.
-Tak, a dłuzej się nie dało? - poczułam jak klepnął mnie po głowie Luffy, a tak w ogóle dzisiaj poznasz mojego brata.Ma przyjść pod szkole i razem z nami oprowadzić Cię po dzielnicy.- o naprawde? Cieszę się, że w końcu się poznamy.
-Tylko pamiętaj, że Ace należy do Shiro-ktoś szepnął mi do ucha z prawej strony.Była to Eri,
z jednej strony nie wiedziałam o co jej chodziło, dopiero po chwili ogarnęłam co do mnie powiedziała.
Yunaa, siostro!-Krzykła Shiro z samego tyłu. Było nas tak dużo, że każdy musiał do siebie wrzeszczeć, żeby cokolwiek usłyszeć..- Tak Shiruś?-odparłam, dziwiąc się co odemnie chce..
Ona przepychając wszystkich próbując dojść do mnie zaczęła mówić: Bo wiesz ja chciałam Cię bardziej poznać no i wiesz..czym się interesujesz?-Zapytała, gdy w końcu wybrzdąkała te słowa z siebie, odczułam ulgę. Bałam się, że palnie coś gorszego.
Zaczełam zbierać słowa do odpowiedzi- emm,no wiesz..- Gdy przerwała nam Mikado.
-Shiro daj spokój, na takie pytania jest jeszcze dużo czasu..- Mikado zawsze musisz się wtrącać, no ale może masz racje..
Wiecie co? poszedł bym spać.. - odezwał się z nikąd Zoro...- Hhaha, ale jesteś śmieszny.-Odparła Eri, w dodatku uderzyła go w głowę tak,że aż rozwaliła mu fryzure..- Eri..wiesz jak się starałem to ułożyć? -Żeby nie było widać jaki to jesteś zawsze zaspany to wstawiasz włosy na żelu, żeby dodawały Ci tej zajebistości? - na końcu tej wypowiedzi odpłynełam myślami, oni dyskutowali dalej jak zawsze potrafią to robić godzinami. I teraz też tak było gadali i gadali o jednnym aż do samej szkoły.. Idąc chodnikiem do szkoły wszyscy mieli w nas wlepione oczy, nie wiem nawet czy patrzyli na mnie czy na nas wszystkich.. Chociaż z drugiej strony szło nas siedmiu no to się nie dziwię..
-Co teraz mamy- Zapytał Zoro, Znam go jednen pełny dzień i już wiem, że zawsze jest zaspany nieogarnięty i stawia włosy na żelu by być zajebistym..
-Biologię tłumoku..- Odpowiedziała mu Eri, znowu waląc go po łepie.. Lubi go bić, jak widać.
hej hej hej Panowie stać, pierwszeństwo mają Panie, nie wiecie? - Hm jak myślicie kto to powiedział? Nasz gentelmen Sanji.Otwórzył drzwi i trzymał czekając, aż każda wejdzie, najśmieszniejsze jest to,że odrazu je zamknął ppo naszym wejściu hamsko, nie wpuszczając chłopaków..
Za 3 minuty mamy dzwonek, radzę nam się pośmieszyć-Aaaj, Mikado nie mogła byś się choć raz spóźnić?- zapytał Luffy.- Dobrze wiecie(zwracała się do wszystkich)że jesteśmy w ostatniej klasie, nie możemy sobie pozwalać na to co było wcześniej!-Krzykneła, chyba dlatego by bardziej nam to wbić do rozumu.- No okej okej-odparł Luffy.. udawającym smutnym głosem, opuścił głowę co nie znaczy, że nie było widać jego ukrytego uśmieszku na twarzy..
Hhahaah, nagle zaczełam się śmiać, nie wiem czemu, ale bardzo mnie rozmieszył.-Z czego się śmiejesz Yuna. Chodźmy do klasy.Szybko.-odparła Mikado nie domyślając się niczego złapała mnie i Luffiego za plecy i lekko popchneła do przodu..
Ledwo powstrzymując się od śmiechu odparłam.."- no przepraszam , przepraszam.." opuściłam głowię w dół, by nie zauważyła że się śmieję nadal.
**
Mineły już cztery lekcje, było nudno jak zawsze, ale można się było czegoś nauczyć..
Siedzieliśmy wszyscy czekając na lekcję wychowania fizycznego, już dawno po dzwonku, ale oczywiście trener się spóźnia..
-No kiedy on przyjdzie..nie chce mi się tu siedzieć.-Odezwał się Zoro, jak zawsze zżenowany..
-Zawsze się spóźnia? Zapytałam.
-Zawsze.-odparła Mikado, mrużąc oczy..
-No, ale da się przyzwyczaić, odezwała się Eri..
No!! Chodzcie dzieci, przepraszam że się spóźniłem, ale zatrzymały mnie sprawy w sekretariacie..
Ruszyliśmy wszyscy za nim bez entuzjazmu, każdy pragnął tylko końca lekcji..
**
Nigdy nie spotałam tak weczerpującego nauczyciela, nigdy!- Co zaś tam narzekasz-Zapytał Luffy.Obejmując mnie jedną ręką i przyciskąjąc bardziej do siebie.
-Nie nie, tak tylko mrucze sobie pod nosem- Luffy krótko się zaśmiał, mocno przycisnął mnie do siebie i pobiegł na pole, gdzie czekały dwie osoby.
Nie rozumiem czemu nie czekał i nie poszedł z nami, tylko wybiegł d niego jak najszybciej, nie wiem.
Wyszliśmy zaraz po nim ze szkoły, na nasz widok cała trójka sie odwróciła i spoglądała na nas..
Aceee!! braciszku!-Zaczeła się drzeć Shiro i biegła w jego stronę, rozkładając ręce i się na niego rzuciła mocno go ściskając on odwzajemnił uścisk podniósł ją w góre tak że nie dotykała ziemi-Tak dawno Cię nie widziałam..! - Shiro? cześć! Jak się masz- Zapytał Ace puszczając ja na ziemie.
- a no dobrze leci , wyzdrowiałam w końcu..-odparła.
Acee..- Nagle Luffy zaczął mówić drapiąc się po głowię.-Eem, To jest Yuna.Pamiętasz? - Ta dziewczyna o której mi opowiadałeś?
Wszyscy się uciszyli, mi automatycznie znowu oczy zrobiły się jak u chomika( dp.AUT.:. Tak Doniu śmiej się.) Opowiadał mu o mnie, ale co mówił? czemu?
- Znaczy wiesz- Ciągnął dalej Ace zakłopotanym głosem, wiedząc że właśnie wkopał brata..
-poznajcie się odparł zwyczajnie Luffy.
-Cześć, Yuna. Miło mi - mi również. odpowiedziałam, wyciągając do niego dłoń, bo to z reguły dziewczyny powinny pierwsze.
A właśnie zapomniałem, To jest Law, mój znajomy z klasy, pamiętacie miałem wam go przedstawić ale nigdy nie było czasu.- odparł Ace.
- O, miło nam odpowiedziała Miki, a inni przytakneli..
Więc co robimy? - Zapytała Shiro. - idziemy co nie? pokazać naszej nowej przyjaciółce nasze klimaty, zasmiała się Eri.
-Więc chodźmy, odpowiedziała.
**
Poznałam dużo ładnych miejsc, zauważyłam także, że Law,ten którego poznałyśmy startuje do naszej Mikado, cały czas szli razem i gadali, śmiali się. W ogóle zero kontaktu z nami, nie tylko ja to pewnie zauważyłam.W sumie nie ona jedna nas olała, Shiro również..było tylko cały czas Ace,Ace,Ace.. i to nawet z wzajemnością, albo może to tylko roi się w mojej głowie, może oni sobie tylko gadali? a nie wiem. Czas pokaże , co to będzie. Bardzo mi się tu podoba.. Nigdy nie spotkałam takich osób jak oni, oni są wspaniali. Każdy na swój sposób..
Jeju, jest 23, do domu wrócilam o 20 zjadłam kolację, pogadałam z mamą, umyłam się , przygotowałam się do szkoły, na koniec walnełam się na moję ukochane łóżku.. czas tak szybko zleciał, że nie zauważyłam, że jest już tak późno..
dryn..- Co to? Telefon.. o tej godzinie? o ktoś napisał, ciekawe kto mógł by to zrobić o tej godzi..- Luffy?! Coś się musiało stać.. -Szybko weszłam w wiadomość, bałam się najgorszego. " Dobranoc Yuna." Przytkało mnie, w jakim celu to napisał? Niee, głupio myślę, zapewnie wszystkim z nas rozsyła to na dobranoc.Ustawiłam budzik i nawet nie wiem kiedy zasnełam.
I znowu czekam na następną :D
OdpowiedzUsuńJakie słodkie zakończenie :3 czekam na kolejny rozdział i proszę żeby pojawił sie w miarę szybko :D życze weny i pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń